Intymność w gabinecie – gdzie kończy się usługa, a zaczyna relacja?

Gabinet to jedno z niewielu miejsc w szybkiej rzeczywistości, gdzie pozwalamy obcej osobie przekroczyć barierę naszego dotyku i prywatności. Ale czy ta bliskość zawsze kończy się wraz z zamknięciem drzwi? Gdy usługa staje się pretekstem do zwierzeń, a specjalista powiernikiem tajemnic, łatwo przeoczyć moment, w którym profesjonalna relacja zaczyna zmieniać się w coś bliższego i bardziej skomplikowanego. Czy w świecie usług jest jeszcze miejsce na „czystą” profesję, czy każda bliskość musi ewoluować w relację? O tym opowie Paulina Boniecka ze studia Rwij Pola Studio Depilacji & Spa w Gdańsku.
Jakie sygnały mogą świadczyć o tym, że granica może zacząć się przesuwać w gabinecie?
Ja w swojej głowie znalazłam dwa główne. Pierwszy to jest ten, po usłyszeniu bardzo dramatycznej historii. Nie potrafisz zamknąć drzwi w pracy i wracasz do domu z tą historią w głowie. To jest jednak ważne, ponieważ my tych historii słuchamy w ciągu dnia kilka tysięcy. Zabiegi depilacji są dosyć szybkie, więc też ta rotacja naszych klientek jest dosyć duża. Więc jeżeli wchodzisz do domu i nadal masz głowę zajętą tym, co tam się wydarzyło złego u twojej klientki, to już jest sygnał do tego, że to już nie jest typowa biznesowa relacja, tylko coś tutaj zaczyna wjeżdżać za bardzo w życie prywatne, bo zaczynasz brać to wszystko za bardzo do siebie, nie?
A drugą rzeczą myślę, że jest – ja postawiłam sobie taką granicę – nie spotykanie się poza gabinetem z moimi klientkami. Więc jeżeli wypływa jakaś propozycja spotkania, a ja jako specjalista danej dziedziny na to się godzę, to to już dla mnie jest przekroczenie tych granic, które dla mnie są takim deadline. To były chyba takie dwa główne, że raz, że zaczyna się ta relacja przenosić poza gabinet, a drugim jest to, że bardzo osobiście zaczynamy traktować problemy naszych klientek.
Zdarza się, że później piszecie ze sobą na Instagramie lub Messengerze, czy nie ma takiej sytuacji?
Zdarzały mi się takie sytuacje, Rzeczywiście ktoś opowiedział mi swoją historię : rozwodu, problemu z dzieckiem i tak dalej. I zdarzają się sytuacje, że są smsy, wiadomości na firmowym Instagramie. No i tutaj jest ciężko. Na przykład, jedną z moich grup docelowych są kobiety po zabiegu obrzezania i jeśli zapytają cię o problem, to jest to bardzo osobista rzecz.
Ale tutaj ja odpowiadam w ramach zawodu, który wykonuję. W ramach czynności, które będę przeprowadzać przy tej dziewczynie. Natomiast jeżeli ktoś mnie pyta, co ja powinnam zrobić na czacie, czy ze swoim mężem, swoją siostrą, bratem, kochankiem i tak dalej, to ja staram się już tutaj nie wchodzić w to. Raz, że nie chcę brać za to odpowiedzialności, a dwa, ja nie czuję się na tyle silna i na tyle mocna, żeby zostać terapeutą kogokolwiek. To jest ogromna odpowiedzialność. Więc tutaj mam bezpieczną formułkę, że ja nie mogę Ci pomóc w tej sytuacji, ale jakąkolwiek decyzję Ty podejmiesz, pamiętaj, że ja zawsze będę Ci wspierać.
Czy dobra relacja jest warunkiem skutecznej pracy, czy może to jednak stanowić zagrożenie, jeżeli mamy zbyt dobrą relację z klientem?
Ja myślę, że ta relacja z klientem ma być partnerska, ale nie koleżeńska. To jest taki mój must have. I tak, ważne jest to, żeby nie iść ani w jedną, ani w drugą skrajność, czyli żeby mieć kontakt z klientką podczas zabiegu, rozmawiać z nią. Ja przeważnie staram się skupić na jej skórze, na jej problemie, na tym, z czym ona do mnie przyszła. Czyli nie robić takiego milczenia, bo bardzo często to są zabiegi bardzo intymne, więc jeżeli ktoś do mnie przychodzi na półgodzinną czy czterdziestominutową wizytę i się przede mną rozbiera, to ja nie wyobrażam sobie, żeby jakiś kontakt między nami się nie nawiązał.
Ale z drugiej strony nie może to być też tak, że ta relacja wchodzi na zakres koleżeński, bo wtedy przychodzą nagle odwołania, wizyty przekładane na ostatnią chwilę, bo ta dziewczyna czuje, że ona już nie idzie do specjalisty – ona idzie do koleżanki, a z koleżanką może sobie pozwolić na więcej.
Widziałam też spadki w regularności wizyt. Jeżeli tej regularności jest mniej, to wtedy ja tej wizytę nie zrobię w pół godziny, potrzebuję więcej czasu.
A ciężko się klientkom przełamać? Ponieważ tak, przychodzimy do gabinetu, rozbieramy się, pokazujemy swoje ciało, co równa się z tym, że nie wstydzimy się. Ale często są takie klientki, które na przykład boją się rozmawiać.
Ja zauważyłam tutaj taki pewien schemat, że jeżeli to są klientki przejęte po innych salonach, które już te depilacje robiły wcześniej, to im jest łatwiej. Jeżeli to jest dziewicza depilacja, czyli pierwszy raz leży u mnie dziewczyna, to rzeczywiście widać ten dystans. I tutaj moim zadaniem jest ten dystans skrócić. Profesjonalnie podejść do sprawy, wyjaśnić krok po kroku co jest robione, żeby ona też w moich rękach poczuła się pewnie. Że ona nie trafiła do osoby, która wykonuje depilację przy okazji, jak dzisiaj w większości salonów, tylko że ona trafiła do specjalisty, który wie co robi.
A jak budować zaufanie bez wchodzenia w nadmierną bliskość, żeby trzymać się tej granicy, i nie wchodzić za bardzo w życie osobiste?
Do tego jest rozmowa o tym, co i jak wykonujemy, dlaczego używamy takich a nie innych technik, czy kosmetyków. Jeżeli dziewczyna zobaczy, że podchodzisz do niej indywidualnie, do jej problemów, jej ciała, to ona zacznie ci ufać. Pod tym względem, ona widzi, że masz wiedzę i nie lecisz tym samym schematem, tylko że ty naprawdę masz pojęcie na temat tego, co właśnie robisz. Także jeżeli chcemy zacząć budować zaufanie, to musimy zacząć budować je na tym, z czym ta dziewczyna do nas przyszła. A ona przyszła z potrzebą wydepilowania się.
Czyli nie wchodzimy w prywatność, nie pytamy się jak minął dzień itd?
Jak już dziewczyna przychodzi na długą wizytę, na półtorej godziny, to ile też o kosmetykach możesz mówić, nie? Więc możesz zapytać, o coś innego. „Wiesz czym ja się zajmuję, gdzie pracuję – a jak to jest u ciebie?” Żeby te tematy były bardzo bezpieczne bez wyciągania za język. Ani na początku, ani nawet jak ktoś przychodzi do ciebie dwa lata. No i też starać się stawiać granice, żeby jednak te klientki z nas sobie nie robiły swoich terapeutów, bo my to przenosimy do domu później.
A czy współczesna kultura mediów, potrzeba takiej bliskości wpływa też na oczekiwania klientów wobec całego gabinetu i usługi?
Na pewno tak, ponieważ dzisiaj Instagram pokazuje wszystko, co dzieje się w salonie. Od serwisu przez to, co proponujemy do picia, co do przekąski, co mamy w usługach premium i tak dalej. Także zwiększają się oczekiwania naszych klientów w stosunku do nas, bo u konkurencji coś jest, więc fajnie, żeby u ciebie też było. Także tutaj jak najbardziej. Jednak brakuje mi w social mediach mówienia przez specjalistki o tym, że my specjalistki od depilacji czy w ogóle od branży beauty, nie jesteśmy zawodowymi psychoterapeutami. Ja bym się bała usiąść ze swoją klientką i zacząć jej doradzać, bo nie mam wiedzy w tym obszarze. Nie jestem ani mentorem, ani nie jestem psychologiem, ani nie jestem psychoterapeutą. Więc ja nie czuję w moich kompetencjach tego, żeby komuś tłumaczyć albo mówić, jak on pokierować powinien swoim życiem.
I to jest super, bo coraz więcej specjalistek właśnie w tej branży zaczyna to rozumieć. Widać, że jest coraz większa świadomość w tym temacie.
Też bardzo mi się podoba to, że ostatnio to widać. Jeszcze nie do końca problem jest rozwiązany – mówię tutaj o temacie plotkowania w salonie. Na przykład mamy jakąś sieciówkę, gdzie jest kilka gabinetów, wychodzi pani z jednego gabinetu, która depilowała i do drugiej pani na recepcji mówi coś na temat klientki, gdzie ta kobieta jeszcze tam stoi. Tutaj też trzeba dać tym kobietom jakby komfort tego, że to, co się dzieje na zabiegu, zostaje tylko w gabinecie.
Plotki w salonach są domeną osób, które dopiero zaczynają w branży i mają małe doświadczenie, albo osób, które robią wszystko i nic, czyli one z tym woskiem pracują codziennie, z tą intymnością ale nie mają tej szpatułki w ręku. Uwierz mi, że mi po tysiącach wydepilowanych bikini nic już nie jest w stanie zaskoczyć. Więc to dla mnie nie jest to, że przede mną się ktoś rozbiera.
To jest wynika też z mojej osobowości, że dla mnie ludzkie ciało nigdy mnie nie odpychało, ja z tym nigdy nie miałam problemów. Dla mnie jest to bez znaczenia, czy moja klientka jest w rozmiarze XXXL czy XS, czy jest anorektyczką, czy ma problemy z wagą itp. Mnie to nie interesuje, bo nie czuję się osobą kompetentną do tego, żeby kogokolwiek oceniać. Żadna z nas nie jest idealna.
Też nie przychodzimy do gabinetu po to, żeby ktoś nam mówił i oceniał nasze ciało, tylko żeby właśnie wykonał daną usługę.
Dokładnie, jakbyś chciała posłuchać krytyki na swój temat, to poszłabyś do pierwszej lepszej agencji modelek na casting.
Mam w ogóle wrażenie, że teraz wszystko w Polsce tak poszło do przodu, że kobiety zaczęły osiągać sukcesy, nie są to tylko zahukane kury domowe. I przez to nauczyły się siebie doceniać nawzajem. Kiedyś kobiety traktowały się jak konkurencja. A teraz powolutku zaczynamy traktować się jak wsparcie. Jest bardzo dużo takich grup zrzeszających kobiety. są grupy mentoringowe, okazuje się, że siostrzeństwo wśród kobiet jest możliwe. Trzeba znaleźć tylko odpowiednie środowisko, które nie jest zawistne, a ma świeże spojrzenie. Patrzy globalnie, bez zazdrości, bez zawiści, bez tego, że się zarabia tyle. Tu chodzi o to, żeby docenić siebie nawzajem, że jak którejś się tam noga podwinie, to żeby pomóc wstać.
A jak zmienia się podejście klientek do własnego ciała podczas wizyt, czy to regularnych, czy nawet już po pierwszej wizycie? Czy zauważyłaś różnicę w tym?
Na początku jest tak, że one się troszeczkę bardziej wstydzą. Jak przychodzi do mnie na dziewiczą depilację klientka to ja zawsze pytam o bieliznę jednorazową. Są dziewczyny, które sobie życzą, a są dziewczyny, które w ogóle sobie nie życzą. I jak mówi, że tak, to podczas trzeciej, czwartej wizyty mówi mi że, już nie potrzebuję.
Dziewczyny trochę chyba bardziej zaczynają też czuć się bardziej pewne siebie. Mi się wydaje, że to jest takie trochę złożone. Z jednej strony ta depilacja sama w sobie jako zabieg daje im więcej komfortu, więcej poczucia pewności siebie. Z drugiej strony one też mnie poznają lepiej jako specjalistkę, bo po takiej jednej wizycie, co możesz powiedzieć? „Pani wszystko usunęła, było fajnie, było gładko”. A dopiero z czasem nabieramy opinii o swoim specjaliście.
Ważne żeby się nie bać, żeby pytać, żeby zadawać nam pytania. My od tego jesteśmy. My tak naprawdę nie jesteśmy tylko od tego, żeby przeprowadzić idealny zabieg. My jesteśmy od tego, żeby pomóc przetrwać to bólowo, żeby poinstruować dziewczyny, jak sobie radzić z pielęgnacją chociażby domową, na jakie alarmujące sygnały należy reagować od razu, a co jest normą.
Jakie zasady pomagają Ci zachować komfort w salonie? Czy masz jakieś takie swoje reguły?
Bardzo intymne rozmowy staram się dyplomatycznie ukracać. Nie wchodzę w to, bo ja nawet nie chcę o tym wiedzieć. Uwierz mi, jeżeli masz bazę klientów – 1200, czy 1400, to jeżeli ktoś ci opowie coś bardzo takiego intymnego, to chciałaby żebyś na kolejną wizytę to zapamiętała. A to jest niemożliwe. Więc tutaj wycofuję się z takich rozmów bardzo szybko. Tak jak mówiłam, nie wychodzę nigdzie poza gabinet. Nie odbieram też telefonu po 22 od swoich klientek. Po prostu ja uważam, że w takich prostych, zwykłych paru regułach trwi prostota.
A łatwo jest zachować dystans, kiedy klientka się dzieli osobistą historią, czy jednak trudno?
To jest trudne, bo wtedy twoja klientka zaczyna ci płakać na łóżku, że na przykład zdiagnozowano u jej dziecka autyzm lub, że dowiaduje się, że zdradzają mąż. Albo zaczyna ci opowiadać historię swojego dzieciństwa, kiedy doskonale pamięta zabieg obrzezania. To są takie sytuacje, kiedy chciałoby się tą kobietę po prostu po ludzku przytulić. No ale nie można. Nie możesz, bo jakieś granice muszą zostać zachowane. I nie jest to łatwe zawsze zamknąć drzwi w salonie i wrócić do domu, do normalnego życia. Dla mnie moje klientki to nie są tylko przypadki, to nie są tylko liczby, to nie jest tylko obrót. I to nie jest proste.
Nie mogę też odwołać wizyty następnej z racji tego, że ja się rozkleiłam przy poprzedniej. To byłoby super nieprofesjonalne.
Czy wstyd w gabinecie przed własnym ciałem jest nadal obecny w gabinecie? Czy kobiety starają się, mimo że przychodzą na pierwszą wizytę, jakoś to obejść, przygotować się? Co ważne, aby kobieta przygotowała przed pierwszą wizytą, jak nastawiła?
Ja odradzam w ogóle czytanie w internecie, bo to co jest opisywane w internecie przez dziewczyny, które trafiły do stylistek, które za dużo nie miały wspólnego z profesjonalnymi szkoleniami depilacji, to tylko i wyłącznie budowanie strachu. Bo tyle mamy w głowie, jak słyszymy depilacja woskiem – że będzie bolało, że będzie tragicznie, że przez dwa tygodnie nie będę mogła ubrać na siebie bielizny i będę miała zdarty naskórek. To są najczęstsze obawy dziewczyn. Więc ja bym:
- dwa dni przed zaprzestałabym korzystać z solarium, z sauny, nie kąpałabym się w basenie, żeby żaden chlor nam nie został na skórze.
- dzień wcześniej wykonała delikatny peeling enzymatyczny,
- w dzień zabiegu bym się wyspała, zjadłabym najpyszniejsze śniadanie, jakie jest tylko możliwe, bo Polak zły to Polak głodny. Ubrałabym się w uśmiech, luźne ubranie i poszłabym na depilację.
Co do wstydu, uważam, że dużo tutaj zależy od osobowości. Po prostu. Są dziewczyny bardziej i mniej odważne. Są dziewczyny, które rzeczywiście się wstydzą, które gdzieś tam pomimo tego, że są śliczne, mają idealne sylwetki, mają gdzieś kompleksy. A są dziewczyny, które… – mi to się bardzo podoba – są w większych rozmiarach, które wchodzą, z super energią. I to jest bardzo fajne.
Zawsze przyrównuję wizyty depilacyjne do wizyt u ginekologa. Nikt tam z nas nie lubi za bardzo chodzić, ale jak trzeba, to my kobiety potrafimy być tam nawet co trzy tygodnie, kiedy jesteśmy w ciąży. I tak samo jest tutaj, to jest wszystko kwestią wyboru, że albo wybieramy codzienną maszynkę do golenia – latem to codziennie to jest must have, albo idziemy raz na trzy tygodnie i śpimy 20 minut dłużej.
A jak praca z różnymi typami ciał wpływa na twoje postrzeganie kobiecej intymności?
Ja różnicy nie widzę. Uważam, że w każdym ciele i w każdej sylwetce jest coś, co można nazwać dużym atutem. Jedna ma wąską talię, druga ma fajnie zarysowane biodra, trzecia ma pięknie zbudowane mięśnie, czwarta jest taka bardziej pulchna i też znajdzie grono odbiorców, które to pokocha. Także tutaj jeżeli chodzi o kobietą intymność, o tą strefę naszą prywatną, to nie widzę różnicy.
To jest też trochę inaczej, bo do mnie jak wchodzi już ktoś na depilację, to ja nie widzę czy ta kobieta ma ładny biust, czy ona ma kształtną pupę, czy ma długie nogi. Ja widzę po prostu to, co muszę usunąć. To na czym ja się skupiam. Dlatego też ja czasami nawet nie zauważam pewnych rzeczy. Na czwartej, piątej wizycie odkrywam, że tu ta Pani ma jakiś pieprzyk, tu jest jakieś znamie. Warto by iść do dermatologa sprawdzić to.
A jaką jedną rzecz powiedziałabyś klientkom, zanim by przyszły do salonu?
Powiedziałabym na pewno, że nie ma kobiety do końca idealnej. I każda z nas ma jakiś swój słaby punkt, który chciałaby zmienić. To na pewno to, ale powiedziałabym chyba też, że jeżeli trafisz do salonu, w którym czujesz się przed kogokolwiek oceniana, zmieniaj salon jak najszybciej.
A jak kobieta chciałaby przyjść pierwszy raz na depilację, to na co najlepiej najpierw się zdecydować? Czy jest jakaś partia ciała, na którą warto pójść jako pierwsza, czy to totalnie nie ma znaczenia?
Dla mnie nie ma to znaczenia. Tu chodzi o twój komfort, bo ty jesteś po raz pierwszy. Więc jeżeli nie masz do danej dziewczyny takiego dużego zaufania – ja to rozumiem – to warto jest nie zaczynać od takich dużych obszarów, czyli np. od bikini, pośladków. Przyjdź sobie do tej pani na brwi, na wąsik, na pachy, nabierz sobie do niej zaufania, zobacz czy z nią rezonujesz i wtedy wejdź w te takie bardzo intymne strefy na ciele.
Bo jeżeli chcesz zacząć od depilacji bikini, to nie idź na początek na bikini pełne. Zacznij sobie od klasycznego. I co wizytę tą granicę powiększaj o centymetr do środka.
Czy są rozmowy, które nie powinny się wydarzyć na fotelu zabiegowym, ale zdarzają się zdecydowanie za często?
Na pewno, jeżeli wiem, że jakiś salon w okolicy mnie jest słaby, to z mojego punktu widzenia jest bardzo nieprofesjonalnie mówić o tym i źle nastawiać klientki. Chyba, że ktoś Cię zapyta, jakie masz doświadczenie z tym salonem. Ja nie mam żadnego, bo ja tam nie byłam. a nie będę przekazywać tego, co mówią klientki, które stamtąd przyszły, bo nie wiem, ile w tym jest prawdy.
Tak, więc to jest pierwsza rzecz. Nie powinno się rozmawiać o klientce, która przed chwilą wyszła. Nie powinno też się rozmawiać na temat sytuacji, według mnie, finansowej firmy, nie ani mojej klientki, bo pieniądze są zawsze tym bardzo wrażliwym tematem, który dzieli ludzi. Ja jeszcze omijam tematy religijne i polityczne.
Także tutaj z tymi tematy też trzeba bardzo mocno uważać, nie? Możesz przy klientce powiedzieć, że jesteś, nie wiem, przeciwna homoseksualizmowi, chociaż dzisiaj już chyba coraz mniej ludzi z takiego naszego młodego pokolenia, bo nie wiem, czy tam w rodzinie ktoś taki na przykład nie jest. Musisz to uszanować, że to są ludzie, którzy też mają swoje rodziny, przyjaciół, historię. Mnie jak się pytają o politykę, to ja zawsze mówię, ja na temat polityki nie rozmawiam. Jestem też z wykształcenia magistrem bezpieczeństwa narodowego, więc mam trochę inne spojrzenia. Mówię po prostu, że nie rozmawiam, bo to budzi we mnie silne emocje i nie chcę się zdenerwować.
Oliwia Kowalik: Dziękuję za rozmowę

Paulina Boniecka
Specjalistka depilacji woskiem i pasty cukrowej oraz mezoterapii mikroigłowej. Oficjalny, certyfikowany trener marki Italwax Polsce. Właścicielka studia szkoleniowo usługowego. W swojej pracy wykorzystuje psychologiczne techniki radzenia sobie z bólem i dyskomfortem.
Dzięki swojemu doświadczeniu i wiedzy pracuje z każdym rodzajem klienta, tj. kobietami i mężczyznami, kobietami do dnia porodu, osobami w rozmiarze XXL, osobami z problemami skórnymi i hormonalnymi, cukrzycą, żylakami, sportowcami, osobami w każdym wieku, a także z kobietami, które zostały poddane zabiegowi obrzezania.
















