Czy student to tania siła robocza? Zobacz wyznania studentów

Czy student to tania siła robocza

Stale rosnące podwyżki żywność, paliwa, mieszkań i innych produktów przyczyniają się do tego, że młodzi ludzie mają przed sobą wyjątkowo trudne zadanie. Szczególnie Ci, którzy decydują się iść na studia i jednocześnie pracować nie mają łatwego zdania. Połączenie nauki i pracy jednocześnie, jest nie lada wyzwaniem.
Czasy w których student, kojarzył się tylko z wydawaniem pieniędzy od rodziców, imprezowaniem i chodzeniem na kacu na uczelnie – idą w niepamięć. Młodzi ludzie chcą ich odciążyć, ale też uzyskać doświadczenie i własne pieniądze. Z biegiem lat to się zmienia i studenci coraz chętniej myślą o zarobieniu na przysłowiowe „waciki” i odnalezieniu się w branży. 

Czy student to tania siła robocza?

Studia są jednym z ważniejszych etapów w naszym życiu. Wybieramy kierunki zgodne z nasza pasją, zamiłowaniami i ambicjami. Zdarzają się jednak studenci, którzy na wielu kierunkach znaleźli się całkowicie przypadkowo. Nie ze względu na naukę- lecz tylko na „potrzebę studiowania czegokolwiek”, aby rodzić utrzymywał nas jak najdłużej. Słyszy się przypadki w których to zatroskani rodzice, wysyłają tygodniowo setki złotych, które w większym stopniu wydawane są na hulanki i swawole. Taki frywolny tryb życia, pokazuje konsekwencje po ukończeniu 26 roku życia( brak jakiegokolwiek doświadczenia).

Znalezienie odpowiedniej pracy może okazać się sporym wysiłkiem, mało która firma, zatrudni kogoś na poważniejsze stanowisko bez praktyki (pomijając dyplom ukończenia studiów).  Zbyt strapieni rodzice, nakładają nam różowe okulary, w których nie dostrzegamy potrzeby samodzielnego utrzymywania się. Czy rodzice w ten sposób pomagają swoim dzieciom? Może przyzwyczajają ich do „lekkiego życia”? Na szczęście, takich sytuacji na naszym rynku jest coraz mniej.

Statystyczny student

Obecnie większość studentów  przyznaje się, że ich praca na studiach miała jedynie związek z praktyką lub stażem, a nawet dorabianiem  poprzez znajomości rodzinne. Według GUS (Główny Urząd Statystyczny) obecnie podczas studiów dziennych pracuje jedynie ok 36% badanych. Połowa z nich przyznaje, że często jest to jedynie praca dorywcza – wykonywana w weekend.  Warto zauważyć, że jedynie 62% studentów studiów niestacjonarnych pracuje na stałe, lecz tylko mała garstka posiada umowę o pracę. Często młodzi ludzi pracują w sklepach, barach czy dorabiają udzielając korepetycji. Nie ma tu mowy o profesjach związanych z kierunkiem studiów. Coraz częściej firmy szukają rąk do pracy oferując „możliwości rozwoju” poprzez zatrudnienie studenta bez wynagrodzenia.

Czy student to tania siła robocza

Pogodzić studia z pracą

Jest to niewątpliwi bardzo trudne i wyczerpujące zadanie, w szczególności jeżeli studiujemy w trybie stacjonarnym. Jest to związane z pracą wykonywaną w godzinach popołudniowych lub w nocy. W takich przypadkach  wykonywana jest ona dorywczo.
Jedna z studentek Uniwersytetu Wrocławskiego pragnie pozostać anonimowa jednak wspomina zaczęła się jej przygoda z wstawaniem rano na uczelnie i pędzeniem na 16 do pracy.


Myślałam, że mnie nie przyjmą a jednak się udało, fakt faktem z 8 zł na godzinę ale zawsze to jakiś grosz. Chciałam pomóc rodzicom i sama zarobić na własne potrzeby. Na początku było ok, uczyłam się nowych rzeczy i poznawałam różne techniki. Po jakimś czasie załapałam co i jak dział w firmie i szło mi całkiem nieźle- świetnie też się ze wszystkimi dogadywałam.  Któregoś dnia wpadła do naszego biura, obca młoda dziewczyna. Była modnie ubrana, ale nie wyglądała na zbyt inteligentnie. Zapytała czy jest szef (akurat był z nami w pomieszczeniu). Powiedziała że szuka pracy i w tym roku obroniła magisterkę. Szef grzecznie odpowiedział, ze nie ma wolnych wakatów. Ona na to że, szuka pracy bo jej się nudzi, a nie musi jej płacić bo ma bogatych rodziców. Ręce mi opadły. Po tygodniu wyrzucili mnie z pracy. Że niby się nie nadaję. Ale jakoś przez rok się nadawałam.” 

To doświadczenie dodało sił i pozwoliło spojrzeć prawdzie w oczy studentce UW.  Nie poddała się i już po 2 tygodniach znalazła podobną pracę o dużo lepszym wynagrodzeniu.

Przypadek Małgorzaty

W innym przypadku Małgorzata, studentka informatyki na WSZ Edukacja z Wrocławia opowiada, że pierwsza praca nie była do końca spowodowana potrzebą finansową. „Po buntowniczej ucieczce na wyspy (Wielka Brytania) zaraz po maturze zostało mi trochę skromnych oszczędności, które miały wystarczyć na studenckie wydatki – przynajmniej na początek. Poza tym chciałam studiować w trybie dziennym co jak mi się wtedy wydawało wykluczało zatrudnienie gdziekolwiek.” 

Pierwszą prace rozpoczęła w jednym z wrocławskich Call Center. „Do pracy namówiła mnie koleżanka – elastyczny grafik, 80 godzin w miesiącu, młoda nieokrzesana załoga, kontakty z ludźmi i kupa śmiechu przez telefon . Stawka godzinowa plus prowizje były wdzięcznym dodatkiem, poznałam fantastycznych ludzi i przeszłam szkolenia. Jednak to potrzeba stałej aktywności zdeterminowała mnie do podjęcie pracy jako, że obok uczelni, dziesiątek kursów, rozwijania pasji i życia towarzyskiego wciąż mogłam coś wcisnąć.

Przypadek Elżbiety

Zdanie Małgorzaty jednak różni się od zdania Elżbiety z Wrocławia, która pracowała popołudniami, także w Call Center. “Chciałam być niezależna finansowo, na początku było dobrze, później zdałam sobie sprawę, że jestem tanią siłą roboczą, a zbyt niskie wynagrodzenie przy takiej pracy nie dawało mi szans na samodzielne utrzymywanie się.

Już się więcej na sto nie zdecyduje”. Dużo studentów, którzy zaczynają przygodę z pracą najczęściej trafiają do takich firm. Powodów jest mnóstwo ale warto zwrócić uwagę na to, że przyjmują tam wszystkich bez doświadczenia i rotacja jest ogromna- dlatego stale potrzebują pracowników.

A czy firmy w nas inwestują ?

Sylwia J.  z Wyższej Szkoły Bankowej pochodzi z małej miejscowości na Dolnym Śląsku. Chciała się uczyć, ale z finansami w jej rodzinie bywało różnie. Postanowiła studiować i zamieszkać we Wrocławiu. Znalazła pracę w jednej z wrocławskich firm, w której już pracuje 3 lata. Jednak z biegiem czasu, przestało jej wystarczać środków do życia i musiała zrezygnować ze studiów- nie mogła ich opłacić. Po pewnym czasie wyszło na jaw, że przestała kontynuować naukę.

Firma postanowiła dać szansę młodej dziewczynie i opłacić jej studia z góry w zamian za stałego pracownika.  „ To było niesamowite uczucie. Opłacą mi studia- mogę dalej się uczyć! A do tego mam zapewnienie o dłuższej współpracy”. Jednak takie przypadki to rzadkość. Ale czy jest to dobre? Czy firma w takim wypadku nie szuka niewolnika?


Firmy często organizują różne szkolenia podnoszące kwalifikacje- jednak to w szczególności tyczy się  większych korporacji. Inne jeżeli już coś przygotowują to są to szkolenia wewnętrzne, prowadzone przez jednego z pracowników o dłuższym stażu.

Czy student to tania siła robocza?

W wielu wypadkach studenci są sobie sami winni. Postrzeganie ich przez pracodawców, wiąże się  z ich podejściem do pracy i nierzadko wyrachowaniem. Student Uczelni Wyższej bez doświadczenia z tytułem magistra wymaga przynajmniej 3,500 zł lub więcej, miesięcznie na rękę i to często bez doświadczenia.  W czasie jakim poszukują takich zarobków dostają propozycję pracy o dużo mniejszych kwotach, niekiedy mniejszych niż połowa jego oczekiwań.

Przypadek Moniki

Monika wspomina czasy studenckie, kiedy to wyjechała na drugi koniec Polski, aby studiować na prestiżowej ówczesnej Akademii Ekonomicznej. Chcąc pomóc swoim rodzicom, przyjęła propozycję sprzątania mieszkania. Mieszkanie miało trzy pokoje, przedpokój, kuchnię i łazienkę. Posprzątanie całego mieszkania zajmowało cały dzień ok 8-10h i za taką pracę otrzymywała 40 zł.  „ Co tydzień trzeba było myć kafelki po sam sufit a fugi szczoteczką do zębów, plus jedno okno do umycia (co tydzień inne). Po kilku zleceniach poprosiłam o podwyżkę i otrzymałam 60 zł. Pewnie teraz jakbym musiała dorobić też bym się tego podjęła.”–wspomina.

Przypadek Przemysława

Rzadkim przypadkiem jest były student  studiów dziennych na Politechnice Wrocławskiej Przemysław Jeżewski rozpamiętuje swoje pierwsze zarobki  podczas nauki.  Jako jednemu z niewielu, udało się znaleźć pracę w zawodzie – ściśle związaną z kierunkiem studiów. 

Byłem zadowolony,  traktowano mnie jako normalnego pracownika, choć zdarzały się  różne incydenty. Wynagrodzenie otrzymywałem adekwatnie do wykonywanych zdań”. Przemysław wspomina to jako  idealna naukę i wstęp do świata pracy w branży.  Po ukończeniu studiów, został przyjęty jako stały pracownik, gdzie pracuje do dziś

To pracować na studiach czy nie?

Studia to czas nie tylko związany z nauką, godzinami spędzonymi w bibliotece i nudnymi wykładami. To moment kiedy nasza osobowość rozkwita i nabiera nowego kształtu.  Zostawiamy nasze nastoletnie życie aby stawić czoło prawdziwemu światu, który nie raz nas miło zaskoczy albo przygotuje nam nie lada wyzwanie.

Dlatego już w tym momencie, podjęcie ważnych decyzji może przyczynić się dla naszego dobra. Pracując już podczas studiów, czy to dziennych czy zaocznych nie tylko pomagamy naszym rodzicom w otrzymywaniu środków do życia, ale troszczymy się o swoją przyszłość.

Kamila Kowalska


Komentarze

komentarze