Relacja z bezproblemowym mężczyzną jest trudniejsza? Teoria plastikowej torby

W obecnych czasach potrzebujemy stabilizacji, czegoś, co pomoże nam poczuć się bezpiecznie w towarzystwie drugiej osoby. Nie chcemy kłótni, nerwów i utrudnień, a luzu. Taki partner, który idzie nam na rękę, nie kłóci się oraz zgadza się na to, co proponujemy jest idealny… jednak tylko przez pewien moment. Przez określony czas, będziemy czuć się świetnie, jednak nadejdzie czas, w którym poczujemy brak zaangażowania w relacji, a my będziemy się coraz bardziej męczyć i prowadzić relację sami. Z pozoru bezproblemowy partner okazuje się być dużym obciążeniem wspólnego życia, dlaczego?
Teoria plastikowej torby
Dlaczego porównanie znajdujemy w plastikowej torbie? Taki typ osoby dopasowuje się do naszego życia nie stawiając nam oporu, nie psując nam planów, płynie przez życie lekko i wspiera nas na co dzień. Nie bombarduje nas słodkimi wiadomościami, nie wywiera na nas presji i pozwala nam żyć własnym życiem. Jest to bardzo atrakcyjne i brzmi bardzo zachęcająco jednak według założenia Plastic bag theory może okazać się bardzo wyczerpujące emocjonalnie.
Zmęczenie luzem, tęsknota za „tym czymś”
Złą stroną emocjonalnie wyluzowanego mężczyzny może być fakt, że brakuje mu inicjatywy. Nie zależy mu na rozwoju i nie bierze swojego życia na poważnie co odbija się znacząco na relacji w której jest. Zdaje się on na inicjatywę partnerki, zgadza się na to co zaproponuje kosztem wychodzenia z własnymi propozycjami i pomysłami. Takiej osobie bliżej do nonszalanckiego charakteru, który nie tylko jest swobodny w życiu codziennym ale także staje się obojętny. Kiedy dzieje się dla nas coś kluczowego i ważnego, on wzrusza ramionami lub nie wie co ma nam powiedzieć. Taka postawa sprawia, że czujemy iż to na nas leży odpowiedzialność aby w relacji coś się zadziało. To my musimy rozwiązywać problemy które się pojawiają i sypać pomysłami na wspólne spędzanie czasu.
To dlatego kobiety pragną szarmanckiego mężczyzny, który będzie wiedzieć, co chce. Takiego, który zabierze je na randkę, wykaże się opiekuńczością i będzie miał swoje zdanie. Nie tylko aby odciążyć partnerki z nadmiernych obowiązków, ale także aby je zaskakiwać i im imponować. Patrząc na nasze mamy, zawsze zastanawiamy się, jak one to robią, że ogarniają wszystko. Jednak coś w tym jest, kobiety radzą sobie świetnie. Dbamy o siebie, rodzinę, przyjaciół i pracę ale w pewnym momencie przestajemy mieć cierpliwość i siłę do mężczyzny, który nie chce okazać nam czułości czy dowiedzieć się co u nas.
Dojrzałość to podstawa
W teorii chcemy wygodnego i „łatwego” związku jednak nie mamy wpływu na to, co życie ma dla nas przygotowane. Gdy pojawią się problemy – trzeba im stawić czoła, nie ma zmiłuj się. Wtedy rozpoczyna się prawdziwy test relacji – czy potrafimy rozmawiać ze sobą, szukać wspólnych rozwiązań i brać za nie odpowiedzialność. Kiedy wszystko jest w porządku nie pojawiają się przeszkody – bycie partnerem jest proste. To dopiero w momencie gorszych chwil, wszystko wychodzi na jaw.
Wyluzowany mężczyzna przystanie na większość naszych propozycji – na zorganizowaną kolację, pomysł na film czy też plan na wakacje. W powtarzalnych momentach – czujemy frustrację, zmęczenie i nerwy, a nasz partner wzrusza ramionami, ponieważ każdy nasz pomysł jest dla niego tą samą odpowiedzią: „okej” lub „jak chcesz”. Nie oznacza to jednak, że jest to dla nas dobre. To znak, że emocje i potrzeby partnerki nie obchodzą go tak, jak powinny. Nagle zdajemy sobie sprawę z tego, że podtrzymywanie relacji jest jednostronne.
Wysoka cena emocji
Po ciężkich i trudnych relacjach z przeszłości, gdy wejdziemy w taką, która jest spokojna, możemy poczuć, że to jest to, czego szukaliśmy. Nic bardziej mylnego. Wykonujemy niewidoczną pracę, czujemy coraz większy ciężar i samotność. Spokój w relacji jest całkowicie w porządku i jest potrzebny. Nie może o być bez obecności i zaangażowania – wtedy jest iluzją. W każdym związku jest dzień, w którym jedna strona będzie dawać od siebie więcej, a druga mniej z różnych powodów. Nie może być to jednak pernamentne działanie. Wtedy zamiast czuć się kochanym, potrzebnym i pożądanym, czuje się opcją i współlokatorem.
















