Wirtualna asystentka – zawód przyszłości. Ale czy dla każdego?

Wirtualna asystentka

Rok 2020 był trudny dla wielu biznesów, wiele z nich nie przetrwało pandemii. Wielu przedsiębiorców nie potrafiło odnaleźć się w świecie online, kiedy zostali zmuszeni zamknąć swoje stacjonarne miejsca pracy, a pracowników oddelegować do pracy zdalnej.

Kiedy słucham opowieści znajomych, przyjaciół czy czytam posty w mediach społecznościowych widzę, jak wielkie „żniwa” przyniósł COVID-19.

Na szczęście ja nie odczułam prawie całej pandemii ani lock downu. Na pracę zdalną zdecydowałam się ponad 3 lata temu, kiedy szukałam dodatkowego źródła dochodu. Po rozwodzie wielokrotnie słyszałam, że sama z dzieckiem, kredytem hipotecznym i słabym etatem nie dam rady. A ja wtedy myślałam – „ja Wam jeszcze pokażę”.

Jak to wszystko się zaczęło

Na początku 2017 r. w sieci natrafiłam na Kamilę Rowińską – kupiłam jej książkę „Kobieta niezależna”, a w kwietniu byłam na szkoleniu Kamili we Wrocławiu i coś się zmieniło. Poczułam, że stać mnie na więcej i że chcę mieć inne życie. Wtedy zaczęłam zastanawiać się jak i co mogę zrobić, żeby mojej Córce i mi niczego nie zabrakło. Długo i intensywnie myślałam nad moją misją w życiu, nad tym co sprawia mi przyjemność, w czym jestem dobra. Pomysł przyszedł sam – dosłownie.

Pewnego poranka obudziłam się z genialnym pomysłem na dalszy rozwój swojej kariery zawodowej. Wiedziałam, że znalazłam dla siebie zawód idealny, bo łączył pracę zdalną z tym, w czym jestem najlepsza, czyli w tzw. „ogarnianiu wszystkiego”. I tak w 2017 rozpoczęłam swoją przygodę z wirtualną asystą. Czy było łatwo? Nie! Czy było warto? TAK!

Na początku postawiłam na szkolenia i rozwój.

Wszystkiego uczyłam się sama, wieczorami i nocami – po swojej pracy. Z anglojęzycznych tutoriali uczyłam się pierwszych kroków w programach graficznych, tworzenia newsletterów i Word Press’a. Sporo też zainwestowałam w szkolenia z zakresu social mediów i e-comerce… ale już wtedy wiedziałam, że to moja droga.

Wirtualna asystentka to „nowszy” odpowiednik tradycyjnej sekretarki.

To zawód, który został stworzony na potrzeby nowych czasów, jest dostosowany do potrzeb klienta i współczesnego rynku. Wirtualna asystentka to pomocnik nowej ery – posiada wiele talentów, kompetencji, nieustannie się dokształca i dostosowuje się do wymagań rynku. Moim zdaniem jest to zdecydowanie jest to zawód przyszłości.

Łącząc etat z pracą dodatkową bywały dni, że pracowałam po 14-16 h! Byłam skrajnie zmęczona, ale czekałam na idealny moment, aby rzucić etat. Bałam się strasznie, ale dziś z perspektywy czasu wiem, że to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Etat rzuciłam po 14 latach w jednej firmie.

Od grudnia 2019 działam już tylko jako wirtualna asysta, a pandemia spowodowała jedynie wzrost zainteresowania usługami VA i jednocześnie spowodowała, że mój biznes rozkwitł!

Rok 2020 był dla mnie najlepszym biznesowym czasem!

Otworzyłam się na nowe możliwości, bo wiele kobiet zauważyło potencjał w tym zawodzie! Od czerwca 2020 rozpoczęłam indywidualne szkolenia dla kobiet, które chcą rozpocząć swoją przygodę w tym zawodzie, bo wciąż dostawałam zapytania o taką możliwość. I choć początkowo odmówiłam dwukrotnie, to za 3 razem stwierdziłam – „czemu nie”! Sama wciąż powtarzam, że jest to zawód przyszłości, a koronowirus tylko przyśpieszył rozwój tego zawodu. Więc skoro mam wiedzę i doświadczenie, to czemu nie przekazywać tego dalej?  Dziś z dumą i radością obserwuję, jak moje kursantki rozpoczęły pracę VA i z sukcesem odnajdują się w nowym zawodzie!

Zainteresowanie moim kursem było bardzo duże, jednak część z kobiet z którymi rozmawiałam stwierdziły, że jednak nie jest to praca dla nich. Dlaczego?

Prawda jest taka, że choć uważam, że jest to najlepszy zawód świata (dla mnie), to jest bardzo wymagająca i „trudna” praca – i NIE jest dla wszystkich.

Dlaczego?

Po pierwsze – nieustannie musisz się uczysz! Tak, od 3 lat nigdy w życiu nie uczyłam się tak dużo. To wciąż rozwijanie siebie i swoich umiejętności. To inwestycja czasu i pieniędzy w kursy oraz szkolenia. Aby dobrze dbać o biznesy swoich Klientów, wirtualne asystentki cały czas podnoszą swoje kwalifikacje.

Po drugie – praca zdalna wiąże się z niesamowitą dyscypliną i samozaparciem. Wiele osób zdało sobie sprawę z tego, jak ciężko pracuję się w domu z dziećmi, kiedy zostali zamknięci na „home office”. Pandemia wymusiła to na wielu osobach, których taka sytuacja najzwyczajniej w świecie przerosła. Teraz wyobraź sobie, że my wirtualne asystentki pracujemy tak każdego dnia! Same wyznaczamy sobie zadania, czas pracy oraz pilnujemy terminów. Wiele osób ma z tym ogromny problem.

Po trzecie – cechy charakteru. Być może kojarzysz jedną z głównych bohaterek serialu „Przyjaciele” Monikę Geler 😊 Tak, to idealna wirtualna asystentka! Poukładana, sfiksowana na punkcie organizacji i porządku – zupełnie jak ja! Wszystko ma swoje miejsce, rachunki muszą być zawsze płacone w terminie, rzeczy skategoryzowane i alfabetycznie poukładane! Takie osoby, to świetny materiał do zawodu wirtualnej asystentki.

Ilu klientów, jesteś w stanie ogarnąć?

Łatwo jest ogarnąć jednego/dwóch klientów. Jednak, kiedy zaczynają dochodzić kolejni świetna organizacja czasu pracy i samej pracy jest niezbędna. Osoby o słabej organizacji zaczną się gubić przy 5 klientach, a żeby dobrze zarobić będziesz miała ok. 10 Klientów! Wyobrażasz sobie być „sekretarką” dla 10 firm? No właśnie, tak to mniej więcej wygląda.

Kiedy opowiadam czym tak naprawdę się zajmuję wiele kobiet odpuszcza, bo wiedzą, że nie jest to praca dla nich. Z naszych Facebooków czy Instagramów może wynikać, że to praca łatwa lekka i przyjemna. I taka jest, jeśli masz do tej pracy predyspozycje.

Jeśli nie masz pewności zawsze możesz zrobić sobie test FRIS. Mnie tylko utwierdził w tym, że wirtualna asysta jest IDEALNYM zawodem dla mnie.

Nie cierpię nudy, na szczęście na nią nie narzekam. Wspaniałym trafem współpracuję z fantastycznymi kobietami, z którymi rozumiem się bez słów. Tworze świetne zespoły i naprawdę czuję się częścią wielu biznesów. Poznaje nowe osoby, wciąż się rozwijam i czuję się doceniana i potrzebna. I choć czasami czuję się zmęczona, czasem dopada mnie zwątpienie, to mimo wszystko wiem, że odnalazłam swoje miejsce i czuję się spełniona dzięki temu co robię.

Jeśli Ty wciąż szukasz swojej drogi, a to co napisałam Cię nie odstraszyło być może wirtualna asysta jest właśnie dla Ciebie. Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o pracy wirtualnej asystentki chętnie opowiem Ci więcej i być może Ty odnajdziesz swoją drogę.

Monika Bartnik Od 2005 zajmuję się wspomaganiem przedsiębiorców w zakresie prowadzenia sekretariatu, a od 2017 r. prowadzę własną działalność specjalizującą się w wirtualnej asyście. Obecnie wspieram wielu przedsiębiorców zdalnie, pomagając im przenieść lub rozwijać ich biznesy online. Na co dzień zajmuję się szeroko pojmowanym marketingiem, prowadzeniem social mediów, a także prowadzeniu bieżących spraw firmowych.

Wirtualna asysta to zawód, który został stworzony na potrzeby nowych czasów, jest dostosowany do potrzeb Klienta i współczesnego rynku.  Łączę w sobie wiele zawodów – jestem nie tylko Asystentką, ale również:

  • project managerem,
  • social media ninją,
  • grafikiem komputerowym,
  • informatykiem, sprzedawcą,
  • B2C lub B2B.

Klienci, którzy korzystają z moich usług jak sami mówią, już nie wyobrażają sobie funkcjonowania beze mnie. Od roku prowadzę również INDYWIDUALE szkolenia dla wirtualnych asystentek, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem w tym zakresie.

MOJE MIEJSCE W SIECI:

FB: https://www.facebook.com/TwojaSekretarka

IG: https://www.instagram.com/twojasekretarka/


Komentarze

komentarze