Kreatywność w czasach algorytmów i automatyzacji. Czy da się ją ćwiczyć?

W świecie, w którym sztuczna inteligencja w kilka sekund generuje obrazy i pisze za nas teksty i zaczynamy stawiać sobie pytanie: co z nami? Czy w dobie algorytmów, które potrafią przewidzieć nasze kolejne pragnienia, jest jeszcze miejsce na autentyczność i nieobliczalną kreatywność? Wiele osób obawia się, że stajemy się jedynie operatorami gotowych narzędzi, a nasze mięśnie twórcze zanikają.
O tym, jak nie dać się zaprogramować i jak odnaleźć swój głos w dobie pełnej algorytmów, rozmawiamy z Haliną Bernacką – ekspertką od kreatywnego myślenia, twórczyni autorskich metod pracy z kreatywnością
Jak zachować unikalny głos w świecie, w którym algorytmy podpowiadają na co jest modne, klikalne, teraz na czasie?
Odpowiem dość banalnie, ale trzeba być po prostu sobą. To jest też tak, że możesz ślepo iść za trendami, ale możesz też ty wyznaczać te trendy. I teraz jak to zrobić, żebyś to ty była trendseterem? Bądź sobą i rób rzeczy zgodnie ze swoimi przekonaniami. Fajnie na początku się zastanowić, jakie są twoje wartości i priorytety i jeśli będziesz podążać za nimi, to też będzie Ci łatwiej pozostać sobą.
Ten czas, który ludzie przeznaczają na scrollowanie Instagrama, lepiej przeznaczyć na rozwijanie swoich umiejętności albo po prostu pójść na spacer bez żadnych rozpraszaczy.
Wtedy dajemy szansę naszej głowie poukładać sobie pewne rzeczy. Musimy po prostu działać zgodnie ze sobą i nie poddawać się tym trendom. Jeśli mamy mocny charakter albo osobowość, to też wszystkie trendy, którymi jesteśmy bombardowani, możemy obrócić i przerobić po naszemu.
Ja też nie jestem za tym, żeby całkowicie negować i się zamykać na to, co się dzieje. Super jest mieć rękę na pulsie i wiedzieć, co się klika. Jak już mamy szansę zrobić coś, to zróbmy to po swojemu. Nawet prześmiewając te trendy. Dużo teraz się mówi o tym, żeby szukać swojej niszy. Wydaje mi się, że ciężko to zrobić, ale jeśli będziemy robić wszystko od początku do końca w zgodzie ze sobą, poszukując trochę swojej ścieżki, to będzie dobrze.
I nie warto porównywać się do innych. Wszystko to, co widzimy w Internecie jest przefiltrowane w jakiś sposób. Sami mamy tysiące zdjęć w swojej galerii i do opublikowania na Instagramie wybieramy to jedno najlepsze. Nie porównujmy się do tego, co widzimy, róbmy swoje i w końcu będziemy dostrzeżeni. Viralami stają się te treści, które są w jakiś sposób nowe i świeże. Jeśli będziemy kopiować je w nieskończoność, to nic nowego nie stworzymy.
Czy automatyzacja zabija kreatywność, czy wręcz przeciwnie?
Wszystko zależy od tego jak podejdziemy do tematu.
Jeśli wykorzystamy algorytmy i AI po to, żeby za nas zrobił nudne czynności, to my zyskamy czas na coś, co nas kręci. Natomiast też nie jestem za tym, żeby całość wszystkich czynności przerzucać do AI. Trzeba sobie przypomnieć na jakiej zasadzie działa AI. Przeszukuje te dane, które już są w Internecie, więc jeśli chcemy stworzyć coś innowacyjnego, to on nam w tym nie pomoże. Można go wykorzystać do przeszukiwania różnych treści i danych. Nie oddalajmy się całkiem od sztucznej inteligencji, ale wykorzystujmy je pod siebie.
Nie warto wszystkiego powierzać AI, bo później większość czasu musimy spędzić na tym, żeby go sprawdzić.
Tak, i potem wychodzą śmieszne rzeczy. Też jest tak, że jeśli nie przefiltrujemy tego, co nam AI odpowiedział, to treści brzmią tak samo.
Zaczynają się nawet pojawiać w mediach treści typu „jak tworzyć, żeby nie brzmieć jak AI?” Dużo się spotykam z osobami, które traktują Chata GPT i inne narzędzia AI, jako narzędzie, które wyręczy ich ze wszystkiego. Niektórzy podchodzą do tego tak, że poszczególne zadania chcą tylko odbębnić więc wrzucają je do AI, a one nie robią żadnej roboty.
Podejdźmy do tego z głową. Jak może nam to pomóc – to super, ale nie wyręczajmy się całkowicie. Można podejść do tego kreatywnie. Tworząc prompta – czasem się na tym łapię – staram się opisać go najbardziej szczegółowo żeby dostać taką odpowiedź, jaką chciałam. A na końcu pisania zdaję sobie sprawę, że ja sama sobie tą ofertę przygotowałam.
Czy istnieje coś takiego jak nadmiar inspiracji? Jak nie utonąć w nadmiarze treści, które ciągle dostajemy?
Też się łapię czasem na tym, że jak mam jakiegoś lenia, nie chce mi się nic robić, to siedzę z telefonem i scrolluję.
Wtedy, mój partner mówi: „ tylko siedzisz na tym telefonie?” , na co ja szukam wymówki, na przykład, że szukam inspiracji. Wszystko zależy cod tego, co masz w tym telefonie. Ja głównie siedzę na Instagramie. Czasem coś faktycznie znajdę, czym się można zainspirować. Ale częściej jest to wymówka.
I pojawia się pytanie, jak długo będziemy siedzieć, żeby tą inspirację znaleźć? Czy nie lepiej, jak faktycznie poświęcimy czas na szukanie, ustawimy sobie alarm i tylko przez 15 minut będziemy scrollować? Albo zawęźmy te poszukiwania. Szukajmy tylko fajnych połączeń kolorystycznych, albo tylko niestandardowych form lamp – niech to będzie określone, a nie bezmyślne przewijanie.
Jest świetna książka – Barry Schwartz „ Paradoks Wyboru” . Jeżeli jest sytuacja, w której stajemy przed nadmiarem – wydaje nam się, że jest to świetna sytuacja, bo mamy z czego wybierać, ale im tych opcji jest więcej, to my czujemy się bardziej przytłoczeni. Dodatkowo, po tym jak dokonamy tego wyboru, to się zastanawiamy, czy ten wybór, aby na pewno był dobry, bo co by było, gdybym wybrała coś innego?
Więc lepiej jest mieć mniejszy wybór niż większy, bo ten większy potrafi przytłoczyć. A z drugiej strony, jeśli mamy ograniczony wybór, to jesteśmy też bardziej podatni na wymyślanie nowych zastosowań dla tych opcji. To jest tak, jak w momencie gdy dzieci nie mają tableta. Wtedy same sobie wymyślą zabawy z kilku kamyków, kapsla i czegoś jeszcze. Czasem fajnie nie mieć wyboru i po prostu tworzyć coś z niczego.
A czy nuda wpływa na nasze inspiracje?
Nuda jest superancka. Trudny to jest stan i wydaje mi się, że ciężko go w dzisiejszych czasach utrzymać. Nie lubimy się nudzić, jest to dla nas ogromny dyskomfort. Sama przechodziłam i nawet miałam kilka sesji mentoringowych, czy ja mogę się nudzić.
W momencie kiedy myślisz o swoim biznesie, o rozwijaniu marki, masz zaplanowane wszystkie aktywności. Aż nagle przychodzi taki moment zmęczenia. Masz ochotę poleżeć na kanapie i nic nie robić, ale pojawiają się wyrzuty sumienia. To bardzo niefajne uczucie, ale mega istotne.
Też o tym mówił cytat Oscara Wilde’a – „najtrudniejszą rzeczą jest nic nie robić”.
Dla mózgu nuda jest takim resetem. Normalnie działamy w takim systemie, że analizujemy, przetwarzamy dane. W momencie, kiedy nic nie robisz, pozwalasz myślom swobodnie krążyć. To ma nawet swoje naukowe określenie – domyślna sieć mózgu, czyli taki swobodny przepływ. Możesz zacząć od jakiejś myśli, ale potem w ogóle się nie skupiasz na tym, gdzie one krążą. Czasem można się łapać na tym, że zaczęłaś myśleć o tym, co zrobić na obiad, te myśli gdzieś pobiegły w inną stronę i nagle myślisz o tym jak zaprojektować okładkę do książki. I zastanawiasz się jak do tego doszło?
To jest to takie myślenie o niebieskich migdałach. Więc z jednej strony mamy taki stan, kiedy nic nie robimy i pozwalamy myślom krążyć. To jest czas dla mózgu, kiedy sobie układa pewne rzeczy, ale i działa w podświadomości, szukając różnych nowych połączeń i skojarzeń. A z drugiej strony mamy nudę jako takie monotonne czynności. Na przykład praca w fabryce i codzienne naklejanie czegoś.
W 2013 roku był przeprowadzony eksperyment gdzie grupę uczestników podzielono na dwie grupy.
Jedna grupa przez 15 minut przepisywała numery z książki telefonicznej, druga w tym czasie mogła robić co chciała, a na koniec było badanie, które polegało na wymyśleniu nowych zastosowań dla istniejących już przedmiotów. Te osoby, które przez 15 minut robiły nudne rzeczy, miały zdecydowanie lepsze wyniki niż te, które mogły sobie robić co chciały. Więc ta nuda w pewien sposób porządkuje ci w podświadomości twoje pomysły. Dodatkowo, z nudy sami wymyślamy różne rzeczy. Jest ona bardzo potrzebna. W dzisiejszych czasach bardzo trudno nawet jeść posiłek bez scrollowania telefonu. Róbmy coś nie zaprzątając swojej uwagi. Idźmy na spacer bez słuchania audiobooka, w pojedynkę – bo nawet jak weźmiemy partnera czy psa, to zwracamy na niego uwagę, gadamy z tym psem.
A czy w dzisiejszych czasach, gdzie ciągle jesteśmy stymulowani telefonem, tracimy szansę na najlepsze pomysły?
Tak, telefon zabiera nam czas, który moglibyśmy przeznaczyć na coś innego. Można sobie podzielić swój plan dnia, na bloki 90-minutowe, gdzie przez godzinę skupiasz się na danym pomyśle, zbierasz wszystkie dane, analizujesz, a potem przez pół godziny nie robisz nic w tym kierunku. Pozwalasz mózgowi samemu uporządkować wszystkie informacje, a potem następuje moment olśnienia. I jak już mamy ten moment olśnienia, to zastanawiamy się jak to się stało, że przyszło to do nas w tak niespodziewanym momencie? A to właśnie przez to, że daliśmy szansę mózgowi się ponudzić i porobić inne czynności, w których mógł poukładać te tematy.
Telefon to zjadacz czasu. Wszyscy mówcy motywacyjni, którzy mówią o planowaniu czasu i zarządzaniu czasem, mówią, że jeśli chcesz robić cokolwiek, czy kreatywnego, czy analitycznego, musisz odłożyć telefon. Wyłączyć wszystkie powiadomienia, odłączyć się od sieci i skupić się na tym, co jest tu i teraz. Więc z jednej strony ta rutyna, która kojarzy się z nudą, jest zabijająca, ale jeśli w tej rutynie, założysz sobie czas, kiedy poświęcasz się na kreatywną pracę, to wykorzystasz ten czas.
A jak radzić sobie z lękiem bycia gorszym od algorytmów?
Jeśli będziesz sobą i masz określone wartości, priorytety, cel, który jest dla ciebie ważny, to każda realizacja tego małego kroczku będzie cię utwierdzać w tym, że robisz dobrze. Po drugie, będzie to podnosić twoją samoocenę. Więc nie skupiałabym się na tym, co będą mówić inni – zawsze się znajdzie osoba czy grupa osób, która będzie cię porównywać do innych i mówić, że to, co ty wymyśliłeś, nie jest dobre. Trzeba ćwiczyć asertywność i rozwijać swoje umiejętności.
Im więcej wiesz, tym bardziej czujesz się pewna, im więcej masz swoich doświadczeń, tym jest ci łatwiej i możesz generować nowe pomysły. Nie przejmujesz się opiniami innych, bo wiesz, że masz swoją wartość.
A czy ograniczony dostęp do zasobów sprzyja kreatywności bardziej niż nieograniczone możliwości sztucznej inteligencji?
Tak, zdecydowanie. Można pomyśleć, że AI to ograniczone możliwości. Co mu wpiszesz, to wykona. Natomiast jeśli doświadczasz braku i jesteś bardziej podatna na niuanse, które występują między jakimiś elementami, łatwiej ci jest wymyślać nowe zastosowania danych przedmiotów. Ograniczony dostęp sprzyja kreatywności, bo siłą rzeczy zaczynasz się nudzić, a ta nuda napędza kreatywność, zaczynasz wymyślać, kombinować, jak połączyć jedno z drugim, żeby wyszło z tego coś.
Czy w przyszłości kreatywność będzie najbardziej pożądaną kompetencją na rynku pracy?
Światowe Forum Ekonomiczne w 2025 wymieniło odporność psychiczną i kreatywność jako jedne z bardziej pożądanych umiejętności w przyszłości.
Ale jeśli AI wypluwa ci suche dane, to jeszcze musisz je w jakiś sposób obrobić. I teraz albo je przekopiujesz i masz 1:1 to, co napisało AI, albo możesz to ubrać w jakąś formę – nakładając na to swoje emocje, doświadczenia, wspomnienia, Tak więc ta kreatywność będzie w moim odczuciu najbardziej pożądana i na to liczę mocno. AI poda ci odpowiedź taką, jaka już kiedyś została wymyślona. A jeśli chcesz wymyślić coś nowego, no to musisz sięgnąć do swoich zasobów.
Czy sztuczna inteligencja potrafi zainspirować nas do czegoś, na co człowiek by nigdy nie wpadł?
To też zależy. Od tego, jak potraktujesz sztuczną inteligencję. Zainspirować nas może, ale nas nie wyręczy. Tak naprawdę, inspirację możesz znaleźć wszędzie – idąc do Biedronki, idąc ze znajomymi, na coś nowego np. na wędkowanie. Więc inspiracja może być wszędzie. Nawet w AI. Tylko nie traktujmy go jako narzędzia, które zrobi za nas wszystko.
A czy nadmierne skupianie się na tych różnych technikach kreatywnych może zabić autentyczność i taką spontaniczność?
Nie, bo są techniki i takie ćwiczenia, które się robi na pobudzenie kreatywnego myślenia, To nie są takie techniki jak zadania matematyczne, że jest jeden klucz i trzeba rozwiązać zadanie według określonego szablonu. Wszystkie te techniki, które są opisane, bazują na szukaniu połączeń, które nie są oczywiste.
Dzieci są bardzo kreatywne. Ich mózgi są zdecydowanie zbudowane inaczej, niż nasze – potem szkoła je formuje na myślenie skutkowo-przyczynowe. Chcąc być kreatywnym, znowu próbujemy wrócić do tego, jak myśleliśmy jako dzieci.
W kreatywnych ćwiczeniach chodzi o pokazanie innej perspektywy, w której nawet osoba, która myśli o sobie, że nie jest kreatywna, może wymyślać kreatywne pomysły.
Na przykład: na niektórych rozmowach rekrutacyjnych, można otrzymać zadanie „wymyśl 10 zastosowań dla spinacza biurowego”. Możesz zamknąć się tylko na jedno rozwiązanie, natomiast możesz wyjść szerzej i pomyśleć nad tym, co będzie gdy on się powiększy lub jakby był gumowy. Czy zawsze musi być z metalu?
Więc nie zabije to kreatywności, to są po prostu tylko podpowiedzi, gdzie tego szukać. A im więcej zaczynasz robić różnych ćwiczeń i gimnastyki umysłowej, tym ta sieć połączeń neuronalnych robi się większa i jest łatwiej. Te neurony przebiegają po mózgu, szukając kreatywnych rozwiązań. To nie jest tak jak z logicznym myśleniem, że jak rozwiązujesz test na inteligencję i złapiesz szablon, to potrafisz rozwiązać każde zadanie. Natomiast w kreatywnym myśleniu nie ma dobrych i złych odpowiedzi. Też nie chodzi tylko o to, że będziemy strzelać pomysłami jak z karabinu, tylko żeby to, co wymyślamy, miało zastosowanie.
Jak budować pewność siebie w świecie, w którym każdy nasz pomysł może być od razu porównany do tych, które są w Internecie albo powiedziane, że jest robione przez AI?
Robić, robić i tylko robić. Jest to trudne, bo właściwie większość z nas ma taką blokadę i obawę, że jeżeli zaczniesz coś robić i jeszcze zaczniesz to pokazywać w Internecie, to będziesz oceniany. Uważam, że jak będziesz robić coś, co Ci leży, co jest zgodne z tobą i jest prawdziwe, to nic cię nie złamie. Jeśli wierzysz w swoją twórczość, swój produkt, to co z tego, że ktoś powie, że to jest głupie, albo że już takie pomysły były?
Rób swoje. Rozwijaj się. Szukaj nowych inspiracji. Znajdź inną perspektywę. Im więcej masz doświadczeń, tym po prostu czujesz się pewniej. Porażki też są potrzebne kłody pod nogi też, bo budują twój hart ducha i odporność na kolejne sytuacje.
Też osoby, które były na naszym miejscu nie będą nas hejtować za to, co robimy bo wiedzą z czym się zmagamy i też kiedyś byli na naszym miejscu.
Dokładnie. To, że jesteś prawdziwa w tym, co robisz, też budujesz zaufanie innych osób. Nawet jak już masz wokół siebie społeczność, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie hejtować. Wtedy to nawet nie ty sama będziesz musiała się bronić, tylko wiesz, twoi odbiorcy będą cię bronić.
Trzeba się karmić tymi pozytywnymi opiniami które się pojawiają. Wydaje mi się, że jak się jest sobą, czego byś nie zrobiła, to jest takie twoje i ciężkie do złamania. Jeśli będziesz udawać kogoś, to wcześniej czy później ktoś cię na tym kłamstwie złapie.
Przez to, że masz swoje wartości zdefiniowane, łatwiej ci będzie stawiać czoła jakiejś krytyce.
Jakie są najciekawsze dwa albo trzy wybrane sposoby na testowanie i ćwiczenie swojej kreatywności?
- Pierwsze, co proponuję zawsze to zmiana ręki dominującej w standardowych czynnościach. Czyli jak myjesz zęby prawą ręką, to sobie spróbuj umyć lewą. Nie mówię już o tym, aby robić notatki lewą ręką, jeśli normalnie piszesz prawą, bo to może być cięższe ale jest turbo ciekawe i fajne potem na to popatrzeć. To przestawienie mózgu i wprowadzenie go w takie poczucie dyskomfortu.
- Druga rzecz to zaplanowanie sobie czasu na nudę i nic nie robienie. Pójście na spacer bez tych rozpraszaczy. Pójście do pracy inną drogą niż standardowo. Jeśli ubierasz się na co dzień w spódnicę, ubierz spodnie i zobacz, jak się czujesz, jak otoczenie do tego podchodzi. Możesz sobie wymyślić kreatywne zajęcie – jak idziesz lub jedziesz do pracy zwracaj uwagę na wszystkie przedmioty, które mają jakiś kolor.
- Zmiana perspektywy, podważanie statusu quo, czyli zadawanie w nieskończoną ilość pytań, co by było gdyby?
- Fajną sprawą jest prowadzenie dziennika. Ten journaling dość mocno jest modny ostatnio, ale naprawdę porządkuje myśli. Kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem, że nasz mózg wyrzuca, około sześć tysięcy myśli w ciągu całego dnia. Ciężko je spamiętać wszystkie, a skąd mamy wiedzieć, czy któraś z nich nie jest przełomowa? Więc im więcej sobie notujesz, tym więcej sobie jesteś w stanie rzeczy poukładać. Ale też takie pisanie będzie podbijało twoją pewność siebie. Jeśli zaczniesz zwracać uwagę na wszystkie rzeczy, które ci zaczęły wychodzić w ciągu dnia, to podbuduje to twoją pewność siebie.
- Wiadomo, mózg potrzebuje się wyspać, na pewno bardzo ważne jest nawadnianie się. Kreatywność nie lubi przeżartego mózgu i ciała, więc lepiej nam się myśli, kiedy jesteśmy troszkę głodni niż przejedzeni. Więc jeśli masz przed sobą jakieś zadanie, to zjedz lżejszą przekąskę i wtedy siądź do myślenia. Więc wszystkie elementy, które wpływają na nasz mindfulness, będą dobre dla kreatywnego myślenia.
- Istotne jest, żeby postawić na boku naszego wewnętrznego krytyka i pozwolić sobie na zabawę. Nawet pójść na jakąś aktywność fizyczną, która może być śmieszna aby poczuć w sobie dziecko na nowo. Spotkałam się kiedyś z taką opinią, że dla kreatywności fajne jest tworzenie nowych połączeń neuronalnych, czyli szukanie nowych czynności i umiejętności, których się uczysz jako dziecko, ale też wrócenie do tych rzeczy, które robiłaś w młodym wieku. Jeśli jako dziecko jeździłaś na łyżwach, a teraz już nie jeździsz, to wróć do tego, nawet spróbuj. Wtedy mózg znowu zacznie działać w trochę inny sposób.
- Też jestem za tym – i to mówię na swoich warsztatach – żeby chodzić na różne warsztaty. Czasem nam się zdaje, że jak robię na drutach, to będę tylko chodzić na warsztaty związane z robieniem na drutach. Ale jak pójdziesz sobie na warsztaty z malowania, z ceramiki albo budowania domków dla jeży, to po takich warsztatach nie dość, że masz nowe umiejętności, to na tą swoją, domyślną umiejętność patrzysz z innej perspektywy.
Jest taka kultowa książka „Droga Artysty” Julii Cameron i ona tam pisze, jak rozbudzić w sobie tą kreatywność.
Pierwszą jej radą jest prowadzenie dziennika – codzienny poranny i swobodny przepływ myśli przelewamy na kartkę. Zapełniasz trzy kartki pisząc ciurkiem, nie zastanawiając się nad tym. I to faktycznie jest takie uwalniające. Najlepiej jak sobie ustalisz, że jak raz przyłożysz długopis do kartki, to go nie odrywasz, aż kartka się nie skończy. I wtedy uwalniasz się od myślenia „czy ja to dobrze napisałam, czy niedobrze?”. To jest tylko dla ciebie i nawet nie musisz do tego wracać. Kolejnym krokiem są randki. Twoje randki ze sobą. Czyli poświęcenie sobie czasu raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie, godzinę czy dwie i robienie czegoś fajnego dla siebie.
Czyli wiesz, niesłuchanie muzyki, niesłuchanie audiobooków. Tylko taki czas, gdzie po prostu doświadczasz, a te myśli sobie krążą.
Oliwia Kowalik: Dziękuję za rozmowę

Halina Bernacka
Ekspertka od kreatywnego myślenia, twórczyni autorskich metod pracy z kreatywnością
Pomaga przedsiębiorcom, osobom i zespołom uruchamiać kreatywne myślenie wtedy, gdy utknęli w schematach, impasie decyzyjnym lub
komunikacyjnym. Pracuje z kreatywnością jako konkretną kompetencją biznesową, a nie talentem czy inspiracją, pokazując, że można ją ćwiczyć i wykorzystywać w codziennej pracy nad strategią, komunikacją i rozwiązywaniem problemów.
















