#KapitalneBabki -Katarzyna Daszykowska – rękodzieło jest moją życiową drogą!

design.of.wood #kapitalne babki

W dzisiejszych czasach rękodzieło jest bardzo wymagające. Trzeba mieć nietuzinkowy pomysł i indywidualny styl. Często rękodzieło jest tylko hobbym do naszej codziennej pracy. Inaczej to wygląda w przypadku Pani Kasi, której handmade jest sposobem na życie. Nie ma nic lepszego kiedy nasza pasja, zamiłowanie i umiejętności stają się naszą pracą.

Jak zaczęła się miłość do drewna?

Katarzyna Daszykowska: Właściwie to trudno powiedzieć. Od zawsze kochałam drewno w swojej naturalnej postaci. Chyba wtedy, kiedy poznałam Jacka, mojego obecnego partnera, który jest stolarzem. To on zaszczepił we mnie miłość  do drewna i rzemiosła, które w jego rodzinie jest od pokoleń.

Owocem miłości jest twoja autorska marka design.of.wood. Jak powstała?

K.D: Chęć stworzenia własnej marki  przewijała się w naszej głowie już od dawna, bo tak naprawdę za powstaniem design.of.wood kryjemy się my dwoje. Wiedziałam, że z pomocą Jacka mogę dużo, a razem możemy jeszcze więcej. Nasze początki były próbą poszukiwań, tworzenia mebli dla znajomych, którzy byli potencjalnymi klientami. To oni i ich pomysły kształtowały nasz warsztat meblarski, jednak nie do końca byłam przekonana, że to będzie nasza grupa docelowa. Przełomowym momentem były narodziny naszego syna Stefana. Wtedy to powstały pierwsze produkty takie jak:  łóżeczko, drewniana karuzela, komoda i pierwsze meblowe uchwyty. Wszystkie te produkty testowaliśmy na sobie , zmieniali ich formę na bardziej funkcjonalną , aż w końcu  dojrzała we mnie decyzja o tym by te rzeczy posłać w świat. I tak właśnie powstała marka design.of.wood

Jeśli wybiera się rękodzieło na swoja życiową drogę , to  trzeba być szaleńcem, czy trzeba mieć w głowie plan B? Ty go miałaś?

K.D: O tym, że rękodzieło będzie moją życiową drogą, nie było wiadomo od początku. Najpierw meble i dodatki tworzyłam na swój użytek i własne potrzeby. Wolałam coś przerobić, coś przemalować, byleby nie kupować mebli z sieciówek , gdyż one mało mówiły o mnie.

Poza tym od zawsze lubiłam majsterkować i tworzyć coś z niczego. Dopiero, gdy tworzone przeze mnie rzeczy wzbudzały zainteresowanie rodziny i znajomych pomyślałam, że to byłby idealny sposób na życie. Myślę, że każda osoba , która pracuje twórczo poniekąd jest szaleńcem, a czy trzeba mieć plan B? To zależy od tego czy boimy się ryzyka. Ja postawiłam wszystko na jedna kartę .

meble z drewna dla dzieci

Kiedy przyszedł moment, że wiedziałaś, że to będzie twoja życiowa droga?

K.D: Myślę, że wtedy kiedy zabrałam się za to na poważnie. Założyłam konto na Instagramie i postanowiłam powiadomić świat o  moich dokonaniach, a na pewno jakąś jego część. Kiedy spotkałam się z tak pozytywną i dużą aprobatą  urosły mi skrzydła i wtedy wiedziałam, że to właśnie jest to co chcę robić w życiu.

Twoje prace są niebanalne i unikalne, co dla Ciebie jest w nich najważniejsze?

K.D: Chyba to, że są wykonane ręcznie, że widać w nich czas, trud i zaangażowanie jakie wkładam  podczas ich tworzenia.  Niesamowite jest też to, że są niepowtarzalne , gdyż nigdy spod ręki nie wyjdą dwie identyczne rzeczy…one mogą być  i są podobne , ale nie identyczne . Takie jest właśnie rękodzieło i to jest w nim najpiękniejsze.

Skąd czerpiesz inspiracje dla nowych wzorów?

K.D: Inspirują mnie przede wszystkim ludzie i ich potrzeby. Codziennie dostaje wiele maili z pytaniami czy możemy stworzyć coś specjalnie dla nich. Ich pomysły stają się naszą nową realizacją. Ponadto mam bujną wyobraźnię. Uwielbiam siedzieć bezczynnie i projektować w głowie nowe produkty .Najlepsze wizje tworzą się nocą , kiedy to czasem od nadmiaru myśli mam problemy ze snemJ  Często też w poszukiwaniu pomysłów przeglądam ilustrowane książki , baśnie i dodając coś od siebie przenoszę je najczęściej na uchwyty. To chyba one najbardziej określają  mnie i sprawiają ,że powoli design.of.wood staje się rozpoznawalny .

Podobno drewno to wdzięczny materiał?

K.D: To przede wszystkim piękny materiał. Każdy gatunek ma niepowtarzalny kolor i rysunek słojów. Lubię zapach drewna podczas jego obróbki. Wiem ,że przedmioty, które z niego wykonuję są niebanalne , wręcz efektowane.

Co najczęściej jest u Ciebie zamawiane? Jak chcesz rozwijać design.of.wood?

K.D: Najczęściej zamawiane są drewniane uchwyty do mebli . Ostatnio totalnym hitem stały się biblioteczki na książki dla dzieci. Coraz częściej zainteresowanie wzbudzają karuzele nad łóżeczko z personalizowanymi motywami. Dostaję też wiele pytań o meble większych gabarytów takich jak krzesełka , stoliki, łóżka , szafy. Pracuję też nad wprowadzeniem do asortymentu lamp nocnych oraz stworzeniem unikatowej półki dedykowanej nie tylko dla dzieci, dlatego  myślę , że to będzie kierunek rozwoju naszej marki w najbliższym czasie.

Czy praca w drewnie to takie male mindfunlees?

K.D: Myślę, że poniekąd tak. Gdy trzyma się w ręku drewno to można poczuć wymianę energii, jak gdyby pewną formę komunikacji z nim.

Jak otoczenie reagowało na babę w wiórach?

K.D: Reakcje były różne szczególnie wtedy ,gdy chcąc zaoszczędzić trochę czasu w fartuchu stolarskim i z niedomytymi po farbie rękami  zjawiałam się w  sklepie. Dodatkowo było to nowe środowisko w jakim przyszło mi żyć , ponieważ wcześniej mieszkałam w mieście,  bacznie przyglądano mi się więc  z niedowierzaniem, że kobieta może znaleźć sobie taki pomysł na życie, taki mało kobiecy…dziś już zdążyli się do mnie przyzwyczaić i nawet zaczynają spływać lokalne zamówienia podczas takich krótkich zakupowych wizyt .

meble z drewna dla dzieci

Kiedy przychodzi satysfakcja?

K.D: Największą satysfakcją dla  mnie jest zadowolenie klientów. Czasem przychodzą chwile zwątpienia związane ze zwykłym ludzkim przemęczeniem, zwłaszcza teraz, kiedy to przede wszystkim jestem mama i czasu na tworzenie w ciągu dnia jest niewiele. Kiedy jednak odbieram tak pozytywny odzew na temat naszych prac odzyskuję siły do działania i utwierdzam się w przekonaniu, że to moja i właściwa droga jaka obrałam.

Co powiedziałabyś sobie  10 lat temu?

K.D: Dziesięć lat temu byłam na początku zupełnie innej drogi życia, gdyż z wykształcenia jestem technologiem przemysłu chemicznego. Jako 20- letnia wtedy jeszcze dziewczyna miałam zupełnie inne plany , jednak już wtedy drzemała we mnie artystyczna dusza i chęć wyrażenia w jakiś sposób siebie. Wtedy jednak  nie powiedziałabym sobie, że dziś będę w tym miejscu, w którym się znajduję. Tworzenie mebli i dodatków dla dzieci uznałabym za czyste szaleństwo i totalną życiową nie stabilizację.

Co powiesz sobie , ale tej o 10 lat starszej?

K.D: Ja  jak każda osoba potrzebowałam czasu na znalezienie swojego miejsca w świecie. Nie żałuję, że dopiero zaczynam ta nową drogę, bo dopiero teraz czuję, że jestem w pełni gotowa, dojrzała i silna by robić to co kocham i spełniam się w tym bez reszty.

Co powiesz kobietom, które chcą ale wciąż boją się iść za marzeniem?


K.D: Że nie warto bać się marzeń  i te marzenia urzeczywistniać. Że warto zaryzykować , nawet gdy jest rzesza ludzi, która w Ciebie nie wierzy i zniechęca do działania. Trzeba zamienić to w swoja wewnętrzną motywację , a sukces stanie się bliższy i realny  do zdobycia, a satysfakcja  z jego osiągnięcia po stokroć większaJ Ponadto chciałabym, żeby każda kobieta uwierzyła w to ,że może robić to co kocha i co potrafi niezależnie od tego co jej wypada a co nie. Że może się rozwijać ,a przy okazji robić coś fajnego dla siebie , podążając własną drogą.

Czy pracownia to zupełnie inna czasoprzestrzeń?

K.D: Zdecydowanie tak, tym bardziej,  że moja pracownia znajduje się na wsi w otoczeniu lasu i przyrody. Tu czas płynie zupełnie inaczej i trudno włożyć go w jakiekolwiek ramy. Bardzo łatwo jest się zatracić podczas tworzenia i zapomnieć o całym świecie, ale może się to wydarzyć tylko wtedy , gdy robisz to co kochasz i co przynosi Ci radość. Wtedy masz  poczucie, że nie przepracowałaś ani godziny. Tak jest właśnie w moim przypadku.

Pracujesz rano czy w nocy?

K.D: Jak już wspomniałam wcześniej od roku organizacja naszej codzienności uległa znacznej zmianie, dzięki  naszemu Stefkowi, który to wywrócił nasze życie do góry nogami w sposób najwspanialszy na świecie. Od samego początku pracuje z nami , ale nie ukrywam ,że każdy dzień to totalny misz masz i choć dzielimy się we dwoje obowiązkami  to nigdy nie wiadomo kiedy  rodzicielstwo pozwoli na pracę w ciągu dnia.  Z reguły za dnia jestem  mamą, a w nocy zaczynam swój drugi etat.

Kto jest Twoim pierwszym krytykiem?

K.D: Ja sama. Chyba najtrudniej jest spełnić swoje oczekiwania .Często daję sobie czas na odpoczynek w pracy nad daną rzeczą i zaczynam prace nad drugą , a potem wracam do tej pierwszej  z trochę innym, świeżym  pomysłem. Wiem, że jeśli poziom mojej satysfakcji  ze stworzonego  produktu sięga zenitu to klient też będzie zadowolony, bo wszystkie rzeczy staram się tworzyć tak jak gdybym robiła je dla siebie.

Jak zagłuszasz swojego wewnętrznego krytyka? Czy jest on czasem potrzebny?

K.D: Jest potrzebny i to bardzo, choć czasem potrafi przeszkadzać . Uważam jednak, że nie warto go zagłuszać bo wtedy idzie się na łatwiznę , a to rzutuje na efekt końcowy pracy twórczej.

Jak pytam o zawód odpowiesz rzeźbiarka czy stolarz?

K.D: Ani to ani to… nie czuję się rzeźbiarką ani stolarzem. Co prawda wiele potrafię ale wciąż się uczę i zdobywam doświadczenie więc to byłyby za duże słowa.  Myślę, że przede wszystkim jestem w dużej mierze spełnioną kobietą z pasją.


https://www.instagram.com/design.of.wood/

Z Katarzyną Daszykowską rozmawiała Justyna Muracka


Komentarze

komentarze