Nawet w pandemii kochajmy kwiaty! Wywiad z florystką.

Florystyka jest wszechobecna w naszym codziennym życiu. Począwszy od domów, które uwielbiamy dekorować rozmaitymi kwiatami, aż po sale weselne czy restauracje. Kwiaty doskonale ocieplają wnętrze i sprawiają, że robi się w nim po prostu przytulnie. Zawód florysty często kojarzy nam się z pracą w kwiaciarni, jednak możliwości pracy w tym zawodzie jest o wiele więcej. Układanie bukietów i kompozycji kwiatowych dzisiaj jest sztuką, a profesjonalni floryści są bardzo doceniani. To już nie tylko tworzenie wiązanek ślubnych, ale i prawdziwych arcydzieł. O tym, jak wygląda praca florystki i jakie niesie za sobą możliwości rozwoju, opowie nam Aleksandra Trojnar-Zawada.

Ewelina Salwuk-Marko: Zajmuje się Pani florystyką. Skąd to zamiłowanie do kwiatów?

A.T.Z. Kwiaty lubiłam już od dziecka. Pamiętam, że jako mała dziewczynka jeździłam z rodziną, co weekend, na ogródek działkowy i tam układałam kompozycje kwiatowe dla rodziców i dziadków. Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia o stylach florystycznych i o większości technicznych aspektów sztuki układania kwiatów. Jednak coś mnie do tego ciągnęło tak bardzo, że kilka lat temu ukończyłam szkołę florystyczną, zdobyłam dyplom florysty, nabyłam doświadczenia, a uśmiech, podczas układania kwiatów, nadal nie znika z mojej twarzy. Choć przyznam, że nie jest to łatwy kawałek chleba.

E.S.M. Jak opisałaby Pani swój styl we florystyce?

A.T.Z. Dostosowuję moją pracę do okazji i wymagań klienta. Moje kompozycje są w różnorodnym stylu – w zależności od miejsca, oczekiwań, koncepcji artystycznej. Staram się tworzyć dekoracje niestandardowe, wplatać w kompozycje oryginalne elementy, takie jak: suszki, owoce, pióra, ciekawe i niespotykane na co dzień odmiany kwiatów. Dążę do tego, by przełamywać standardy, np. wplatając w bukiety lub ślubne dekoracje takie kwiaty jak – anturium czy chryzantemy, które wielu osobom kojarzą się z listopadowym świętem.

E.S.M. Ubiera Pani kobiety w żywe kwiaty, niektóre projekty są odzwierciedleniem współczesnej sztuki. Skąd czerpie Pani inspiracje?

A.T.Z. Inspiruję się innymi florystami, których prace przyciągają moją uwagę. Jednak pomysły na kreacje kwiatowe powstają w mojej głowie, czasem tylko mojej, a czasem opracowuje je wspólnie z fotografem, stylistą czy makijażystką konkretnej sesji zdjęciowej. Ważne, aby wszystkie elementy sesji były spójne i zgodne z koncepcją wszystkich zainteresowanych stron.

E.S.M. W temacie sztuki. Pracuje Pani na żywych kwiatach. Są one bardzo wymagające. Mogą chociażby uwierać modelkę, mogą się połamać, nie układać tak, jak tego chcemy. Nie mówiąc o tym, że jest to krótkotrwały efekt. Jak się pracuje nad takimi projektami?

A.T.Z. Zgadza się, nie jest to łatwy temat. Faktycznie modelki nie czują się w naszych kreacjach zbyt wygodnie. Mimo to wiele zależy od konkretnej stylizacji. Przeważnie kreacje powstają na usztywnionej bieliźnie, np. na gorsetach dopasowanych do rozmiaru modelki. W takiej sytuacji nie jest tak źle. Kwiatowa stylizacja to faktycznie jednorazowy ubiór, który przetrwa dłużej tylko na zdjęciach… A przecież kreacje modowe szyte na ważne uroczystości również są często „jednorazowe”. Podczas sesji zdjęciowej, kiedy modelka się porusza, niektóre kwiatki mogą zwiędnąć, odpaść lub złamać się, dlatego podczas każdej sesji zdjęciowej jestem na miejscu z zapasem materiału, aby móc kontrolować sytuację i w razie potrzeby – interweniować.

E.S.M. Ile czasu zajmuje przygotowanie koncepcji i realizacji projektu?

A.T.Z. Sam czas przygotowania koncepcji jest trudny do oszacowania, bo pomysły często przychodzą nieoczekiwanie i wielokrotnie ewoluują, a potem możliwości materiału weryfikują rzeczywistość. Czas realizacji zależny jest od użytego materiału i pory roku. Żywe kwiaty, które są mniej odporne na upały, wytrzymają bez wody relatywnie krótko, więc aby wyglądały dobrze na sesji zdjęciowej muszą być doczepione do kreacji tuż przed zdjęciami. Trwalsze elementy, takie jak zieleń i niektóre gatunki kwiatów mogą być przyczepione dzień wcześniej, ale potrzebują chłodu i kilkukrotnego spryskania wodą.

E.S.M. Zajmuje się Pani też florystyką ślubną. Jakich trendów możemy spodziewać się w zbliżającym się sezonie zimowym? Jakie kwiaty do bukietu wybiorą panny młode?

A.T.Z. W czasach pandemii ciężko mi cokolwiek przewidzieć w temacie ślubnym… Mam nadzieję, że wirus pozwoli nam na więcej w przyszłym sezonie. Coraz więcej jest odważnych kolorowych dekoracji, choć niezmiennie pojawia się też klasyka: biel, pudrowe róże i greenery.

E.S.M. Jeśli chodzi o dekoracje sali weselnych, od jakiegoś czasu często Pary Młode wybierają styl rustykalny. Jak Pani sądzi, jaki styl będzie modny w kolejnych sezonach?

A.T.Z. Coraz modniejszy staje się trend eko, czyli naturalny wygląd dekoracji. Dość popularne stały się trawy pampasowe. Uważam, że style nadal będą się między sobą przeplatać. Pozostanie z nami styl rustykalny, boho, greenery, ale także i klasyka, czyli biel i pastele. Ostatnio często też zdarzają się wesela bardzo kolorystyczne. Pary Młode, poprzez dekoracje, wyrażają w ten sposób siebie. Zależy im na tym, by uwiecznić piękno tych dni, podkreślając je kwiatami i oryginalnymi dekoracjami. Zaobserwowałam znaczne zainteresowanie dekoracjami podwieszanymi i dużymi instalacjami umieszczanymi za parą młodą.

E.S.M. Obecny okres związany z pandemią nie jest korzystny i sprzyjający dla branży ślubnej… Czy jest coś, czego się Pani obawia?

A.T.Z. Myślę o przyszłym roku z ciekawością, ale też wielką nadzieją, że nie będzie to kolejny rok lockdownu. Mam nadzieję, że Pary Młode, mimo ograniczeń, nie zrezygnują z przyjęć weselnych i kwiatowych dekoracji, które dodają uroku ślubnej uroczystości.

Strona: http://flowerpowerwro.pl/

Instagram: https://www.instagram.com/flowerpowerwro/

Facbook: https://www.facebook.com/flowerpowerwro

Z Aleksandrą Trojnar-Zawada rozmawiała Ewelina Salwuk-Marko


Komentarze

komentarze