Czy TikTok może zniszczyć mowę dzieci? 

Jeszcze kilka lat temu największym problemem wielu rodziców było to, że dziecko za długo ogląda bajki. Dziś coraz częściej gabinety logopedyczne odwiedzają rodzice dzieci, które nie tylko spędzają wiele godzin przed ekranem telefonu, ale również mają trudności z budowaniem zdań, opowiadaniem historii, koncentracją na rozmowie i prawidłową wymową.

Pojawiają się pytania pełne niepokoju: czy media społecznościowe mogą wpływać na rozwój mowy? Czy krótkie filmiki naprawdę zmieniają sposób komunikowania się dzieci? I najważniejsze, czy TikTok może zniszczyć rozwój językowy najmłodszych? To temat, który budzi ogromne emocje, ponieważ z jednej strony żyjemy w świecie nowych technologii i nie da się ich całkowicie wyeliminować z życia dzieci, a z drugiej coraz więcej specjalistów obserwuje wyraźny wzrost problemów komunikacyjnych, opóźnionego rozwoju mowy, trudności z koncentracją słuchową oraz coraz uboższy zasób słownictwa nawet u kilkuletnich dzieci. Problem nie polega jednak wyłącznie na samej aplikacji. Kluczowe jest to, w jaki sposób dziecko korzysta z treści cyfrowych, jak długo spędza czas przed ekranem i co jest kosztem tej nowoczesnej formy rozrywki.

Wielu rodziców jest przekonanych, że skoro dziecko ogląda filmiki, słucha mówiących osób i powtarza niektóre słowa, to rozwija mowę. Niestety rozwój komunikacji jest znacznie bardziej skomplikowanym procesem niż bierne odbieranie dźwięków. Mowa rozwija się przede wszystkim w relacji, w kontakcie z drugim człowiekiem, podczas rozmowy, w czasie zadawania pytań, obserwowania mimiki, emocji i reakcji. Żadna aplikacja nie zastąpi naturalnej komunikacji, ponieważ dziecko nie uczy się języka wyłącznie przez słuchanie. Ono uczy się go przez interakcję, interakcję z drugim człowiekiem.

Krótkie filmiki zmieniają sposób odbierania świata

Jednym z największych problemów współczesnych mediów społecznościowych jest tempo przekazu. TikTok został stworzony tak, aby utrzymywać uwagę użytkownika przez bardzo krótki czas, nieustannie dostarczając nowych bodźców. Filmiki zmieniają się błyskawicznie, obrazy są dynamiczne, dźwięki intensywne, a mózg przyzwyczaja się do ciągłej stymulacji.

Dziecko, które przez długi czas funkcjonuje w takim środowisku, może mieć później trudność z uczestniczeniem w zwykłej rozmowie, słuchaniem dłuższej wypowiedzi czy skupieniem się na opowiadaniu nauczyciela w szkole. Coraz częściej obserwujemy dzieci, które przerywają rozmówcy po kilku sekundach, szybko się rozpraszają lub oczekują natychmiastowej zmiany bodźca. To nie wynika ze złego wychowania, ale z przeciążenia układu nerwowego i zmiany sposobu przetwarzania informacji.

W gabinecie logopedycznym coraz częściej pojawiają się dzieci, które mają ogromny problem z opowiadaniem prostych historii. Potrafią wskazać pojedyncze słowa lub krótkie komunikaty, ale nie umieją budować dłuższych wypowiedzi. Gdy prosimy je o opisanie obrazka albo wydarzenia z przedszkola, odpowiedzi bywają bardzo krótkie, ubogie językowo i pozbawione ciągłości. Dziecko przyzwyczajone do kilkusekundowych treści zaczyna funkcjonować w świecie komunikacji skróconej, szybkiej i powierzchownej, co niestety dzieje się kosztem umiejętności wchodzenia w dialog z drugim człowiekiem.

Mowa rozwija się podczas dialogu, nie podczas scrollowania

Rodzice często są zaskoczeni, gdy słyszą, że nawet edukacyjne filmiki nie zastąpią rozmowy. Tymczasem rozwój językowy dziecka wymaga aktywnego uczestnictwa. Kiedy rodzic rozmawia z dzieckiem podczas spaceru, wspólnego gotowania albo zabawy, dochodzi do ogromnej liczby procesów językowych i poznawczych. Dziecko słyszy nowe słowa, obserwuje emocje, uczy się zasad komunikacji, interpretuje kontekst sytuacji i ćwiczy reakcję na drugiego człowieka. Podczas oglądania krótkich treści w mediach społecznościowych ten mechanizm praktycznie nie istnieje. Dziecko odbiera komunikaty biernie. Nie musi odpowiadać, analizować emocji rozmówcy ani budować własnych wypowiedzi. Co więcej, nadmiar ekranów bardzo często ogranicza codzienną komunikację w domu. Coraz mniej rodzin je wspólne posiłki bez telefonów, rozmawia podczas jazdy samochodem czy czyta dzieciom książki przed snem.

Wielu rodziców zauważa, że dziecko zna teksty z internetu, powtarza modne powiedzenia albo śpiewa fragmenty popularnych piosenek, ale jednocześnie nie potrafi opowiedzieć, co wydarzyło się w przedszkolu. To bardzo charakterystyczny sygnał. Pamięć mechaniczna i powtarzanie zasłyszanych fraz nie są równoznaczne z prawidłowym rozwojem komunikacji. 

Problemy z wymową to tylko wierzchołek góry lodowej

Kiedy mówi się o wpływie ekranów na mowę dzieci, wiele osób myśli głównie o wadach wymowy. Tymczasem problem jest znacznie szerszy. Nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych może wpływać na rozwój słownictwa, umiejętność budowania zdań, koncentrację słuchową, pamięć językową oraz kompetencje społeczne.

Dzieci coraz częściej mają trudność z prowadzeniem dialogu, czekaniem na swoją kolej w rozmowie i interpretowaniem emocji rozmówcy. Niektóre reagują frustracją, gdy rozmowa trwa zbyt długo albo wymaga większego wysiłku poznawczego. Pojawia się także problem ubogiego słownictwa, ponieważ język internetowy jest często uproszczony, skrótowy i oparty na bardzo szybkich komunikatach. Nie można również ignorować wpływu ekranów na rozwój aparatu mowy. Dziecko siedzące wiele godzin z telefonem zwykle pozostaje w jednej pozycji, ma ograniczoną aktywność ruchową i często oddycha przez usta. To może wpływać na napięcie mięśniowe, pozycję języka oraz rozwój zgryzu. W praktyce logopedycznej bardzo często obserwujemy zależność między nadmiarem ekranów a obniżoną sprawnością narządów artykulacyjnych.

Dlaczego małe dzieci są najbardziej narażone

Najbardziej niepokojące są sytuacje, w których z TikToka lub podobnych aplikacji korzystają bardzo małe dzieci. Mózg kilkulatka rozwija się niezwykle intensywnie i potrzebuje doświadczeń sensorycznych, ruchowych oraz relacyjnych. Dziecko powinno dotykać, doświadczać, biegać, wspinać się, rozmawiać i obserwować świat. Ekran ogranicza wiele z tych aktywności. W ostatnich latach znacząco wzrosła liczba dzieci z opóźnionym rozwojem mowy. Coraz częściej do specjalistów trafiają trzylatki, które używają zaledwie kilku słów lub komunikują się głównie gestem. Oczywiście przyczyn takich trudności może być wiele, ale nadmierna ekspozycja na ekrany bardzo często okazuje się ważnym czynnikiem pogłębiającym problem.

Rodzice często tłumaczą, że dziecko uspokaja się przy telefonie, łatwiej je nakarmić albo zająć podczas codziennych obowiązków. To całkowicie zrozumiałe, ponieważ współczesne rodzicielstwo jest ogromnie obciążające i wielu dorosłych funkcjonuje w ciągłym zmęczeniu. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy ekran staje się głównym sposobem regulowania emocji dziecka i zastępuje kontakt z drugim człowiekiem.

TikTok nie jest jedynym winowajcą

Warto bardzo mocno podkreślić, że demonizowanie jednej aplikacji nie rozwiąże problemu. TikTok sam w sobie nie niszczy mowy dzieci. Zagrożeniem jest nadmiar bodźców, brak kontroli nad czasem ekranowym i ograniczenie realnych relacji oraz rozmów. Technologia może być również wykorzystywana mądrze. Starsze dzieci mogą oglądać wartościowe treści edukacyjne, rozwijać zainteresowania czy uczyć się kreatywności. Kluczowe znaczenie ma jednak równowaga. Jeśli dziecko spędza kilka godzin dziennie na scrollowaniu krótkich filmików, a jednocześnie ma mało kontaktu z książkami, rozmową i aktywnością społeczną, konsekwencje mogą być bardzo poważne.

Nie chodzi więc o całkowity zakaz technologii, ale o świadome korzystanie z niej. Rodzic powinien obserwować dziecko i zwracać uwagę na sygnały ostrzegawcze. Jeśli maluch ma problem z budowaniem zdań, szybko się rozprasza, nie chce rozmawiać, reaguje złością po odłożeniu telefonu albo preferuje ekran zamiast kontaktu z ludźmi, warto potraktować to poważnie.

Co mogą zrobić rodzice?

Najważniejsze jest odzyskanie codziennej komunikacji. Nawet krótkie, ale regularne rozmowy mają ogromne znaczenie dla rozwoju dziecka. Warto opowiadać o codziennych sytuacjach, zadawać pytania, czytać książki i pozwalać dziecku mówić, nawet jeśli robi to wolno albo nieporadnie. Bardzo ważne jest również ograniczenie korzystania z telefonów przez samych dorosłych. Dzieci uczą się przede wszystkim przez obserwację. Jeśli rodzic podczas spaceru patrzy w ekran zamiast rozmawiać, trudno oczekiwać, że dziecko będzie budowało prawidłowe nawyki komunikacyjne.

Dobrym rozwiązaniem jest także wprowadzenie momentów całkowicie wolnych od ekranów, szczególnie podczas posiłków, przed snem i w czasie wspólnego spędzania czasu. Mózg dziecka potrzebuje ciszy, rozmowy i kontaktu z rzeczywistością, aby prawidłowo rozwijać mowę i kompetencje społeczne.

Współczesne dzieci dorastają w świecie, którego wcześniejsze pokolenia nie znały. Nie cofniemy technologii i nie zatrzymamy rozwoju mediów społecznościowych. Możemy jednak zadbać o to, aby ekran nie zastąpił relacji, rozmowy i prawdziwego kontaktu. Bo właśnie tam rodzi się język. Nie w telefonie, ale między ludźmi.

Karolina Spałek

Karolina Spałek

Logopeda, neurologopeda, Instruktor Metody Butejki, trener emisji głosu. Od 2014 roku prowadzi w Tarnowskich Górach gabinety terapeutyczne, gdzie wspólnie z zespołem specjalistów osiąga sukcesy w terapii niemowląt, dzieci, młodzieży i dorosłych. Zajmuje się również szkoleniem logopedów, terapeutów i nauczycieli na terenie całej Polski.

Share

Podziel się swoją opinią
portal dla kobiet
Redakcja Feszyn.com
Artykuły: 6241

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koniecznie przeczytaj!
Zapomnij o ciężkich, bielących skórę kremach z filtrem. Nowoczesny SPF…