Ilona Adamska: Nie poddam się!

książka Ilona Adamska


„Dziękuję Ci za …” oraz „Diamenty Kobiecego Biznesu. Kobiety, które zmieniają świat” to dwa najnowsze projekty, które swoją premierę będą miały już w październiku. Dla kogo są przeznaczone i kto weźmie w nich udział, opowiada sama pomysłodawczyni i organizatorka, właścicielka agencji wydawniczo-promocyjnej I.D.Media Ilona Adamska.

Wakacje w pełni, a Ty nie próżnujesz. Na Twoim Facebooku i Instagramie co kilka dni pojawiają się informacje o nowych projektach (do których zapraszasz wyjątkowe kobiety), a mianowicie: „Dziękuję Ci za …” oraz „Diamenty Kobiecego Biznesu. Kobiety, które zmieniają świat”. Czy Ty w ogóle odpoczywasz? 

Ilona Adamska: Tydzień temu wróciłam z urlopu, który naprawdę był mi potrzebny. Wraz z ukochanym polecieliśmy do Turcji, by odpocząć w malowniczej miejscowości Bodrum. Spędziliśmy cudowny, romantyczny czas. Poznaliśmy wspaniałych ludzi, za którymi bardzo tęsknimy. Do tego stopnia, że rozważamy powrót tam… Może we wrześniu? Kto wie (śmiech). 

I nie uwierzę, że przez te 10 dni nie pomyślałaś ani razu o pracy?! 

Po 5 dniach zaczęłam intensywnie myśleć o projektach, które powoli kończę, czyli o książkach, o których wcześniej wspomniałaś. W głowie mam już nowe pomysły związane z 4. urodzinami magazynu LAW BUSINESS QUALITY (które obchodzimy 15 września). Szykuję huczną galę w październiku (połączoną z premierą dwóch książek), urodzinowy tort oraz dwie duże wkładki tematyczne promujące polskie marki odzieżowe oraz najlepszych deweloperów. Nie lubię stać w miejscu. Uwielbiam, gdy coś się dzieje. Bez przerwy wymyślam sobie nowe zadania, projekty, bo tylko wtedy, gdy działam, czuję, że naprawdę żyję. 

Wracając do projektów, „Diamenty Kobiecego Biznesu” to już marka sama w sobie. Projekt od kilku lat na rynku. W tym roku idziesz dalej i tworzysz dodatkowo książkę. Możesz zdradzić coś więcej na jej temat?

Postanowiłam zaprosić do współpracy 100 kobiet z sektora MśP (małych i średnich przedsiębiorstw), które opowiedzą o sobie. O swoich porażkach, sukcesach, błędach, które popełniały, stawiając pierwsze kroki w biznesie. Chciałam pokazać kobiety odważnie idące przez życie, liderki, inspiratorki, które ciężko pracują na swój sukces. Kobiety, dla których nie ma rzeczy niemożliwych. Kobiety trochę podobne do mnie. Niezależne, pełne pasji, ambitne, lubiące ryzyko. Wraz z moimi rozmówczyniami chcę pokazać, że to porażki nas rozwijają.

Pchają do przodu. Że zawsze będą pojawiać się problemy, zmartwienia. Bo sukces to nie tylko zwycięstwa czy spektakularne wygrane. To także przegrane walki, po których trzeba wstać, otrzepać kolana i iść dalej. Bill Gates zawsze mawiał, że najważniejsze w biznesie jest wyciąganie nauki z porażki. Książka, którą zaprezentuję w październiku, będzie namawiała Czytelników do tego, żeby dawali sobie prawo do błędów. Dbali o relacje z ludźmi i wierzyli w siebie. Zawsze i wszędzie. Bez względu na okoliczności. 

Mówisz o walce, zwycięstwach i porażkach. Kilkanaście lat trenowałaś koszykówkę, która wiem, że była całym Twoim życiem. Czego nauczył Cię sport? Miałaś swoich mentorów ze świata sportu, idoli, którzy wytyczali ścieżkę, którą chciałaś iść przez życie?

Sport, a zwłaszcza koszykówka była przez długie lata moją największą pasją. Mogę śmiało powiedzieć, że miłością mojego życia. Wychowałam się na boisku. Grałam do nocy z kolegami, którzy nauczyli mnie twardej gry i tego, żeby nigdy się nie poddawać. Do dziś zresztą w moim pokoju w Sanoku na drzwiach i szafkach wiszą plakaty koszykarzy NBA, których uwielbiałam: Jordana, Pippena, Bryanta czy O’Neala. Koszykówkę zaczęłam trenować w piątej klasie szkoły podstawowej. I już wtedy byłam wielką fanką Michaela Jordana, który często powtarzał w wywiadach: „Nic nie jest podawane na tacy – każdy zawsze trafia na jakieś przeszkody po drodze. Kiedy się pojawią, zastanów się, jak je pokonać, a nie myśl o tym, że to już koniec drogi”. Jego dewiza towarzyszy mi do dziś.

Gdy pojawiają się na mojej drodze trudności, a jest ich sporo – choć każdy, oglądając np. mój Facebook, myśli, że moje życie to pasmo niekończących się sukcesów – to pozwalam sobie na maksymalnie jeden tzw. gorszy dzień. Następnego wstaję z jeszcze większą motywacją do działania. Mówię sobie: NIE PODDAM SIĘ. I działam. Bo nie ma nic gorszego niż wieczne narzekanie i użalanie się nad sobą. 

Sport nauczył mnie dyscypliny, tego, żeby walczyć do końca. Żeby wyciągać lekcje z błędów, które na przykład popełniłam na boisku. Pokazał mi, że droga do sukcesu i własnego rozwoju to ciężka praca, czasem pełna wyrzeczeń. Sport uczy wytrwałości, odpowiedzialności, uczy także pokonywać strach. Przede wszystkim jednak nauczył mnie pracy w zespole – zawsze byłam kapitanem drużyny i dziś jest podobnie – i działania według zasad „fair play”. 

Czujesz się inspiratorką? 

Na pewno cieszę się, gdy kobiety piszą do mnie, że to, co robię, motywuje je do zmian. Że moje wpisy na Facebooku dają im kopa do działania. Poprawiają nastrój. Takie wiadomości bardzo mnie nakręcają i podbudowują. Sprawiają, że czuję, iż to, co robię, ma jakiś głębszy sens. Choć w moim odczuciu ja naprawdę nie robię niczego niezwykłego. Po prostu spełniam swoje marzenia. Realizuję cele. Sięgam gwiazd… 

Czym dla Ciebie jest przyjaźń? Masz wielu przyjaciół?

Kiedyś mocno nadużywałam słowa „przyjaciel”/„przyjaciółka”. Dziś bardzo ostrożnie podchodzę do tematu przyjaźni. Przede wszystkim dlatego, że jakiś czas temu zostałam mocno zraniona przez eksprzyjaciółkę. Dziś moim jedynym i prawdziwym przyjacielem jest mój partner. A także mama i brat. Ostatnie wydarzenia w moim życiu, a zwłaszcza śmierć Taty, pokazały mi, że na nich mogę zawsze liczyć. Wiem, że zawsze mi pomogą. Oczywiście nie zamykam się na nowe znajomości, ale bardzo ostrożnie podchodzę do ludzi. Kiedyś byłam zbyt ufna, zbyt naiwna. Dużo opowiadałam o sobie… Zwłaszcza koleżankom w pracy. Dziś wiem, że trzeba być ostrożnym i wiedzieć, co komu mogę powiedzieć. Ostatnio w ogóle mam taki czas w swoim życiu, że najlepiej czuję się przy Wojtku.

Nie potrzebuję, jak kiedyś, biegać po imprezach, dyskotekach, wyjeżdżać na babskie weekendy, wychodzić trzy razy w tygodniu na pogaduchy z koleżankami. Uwielbiam spędzać czas z moim facetem. Uwielbiam nasze rozmowy do białego rana. Lubię też być blisko niego i milczeć. Bo prawdziwa miłość, jak głosi jedna z sentencji znaleziona w sieci, jest wtedy, gdy cisza między ludźmi nie męczy. Nas z pewnością nie męczy. 

Dziękuję za fajną, wakacyjną rozmowę. Trzymam kciuki za wrześniowe projekty – Ewelina Salwuk-Marko


Komentarze

komentarze