Kobiecy kalejdoskop – Japonia

Kobieta. Wydawać by się mogło, że w dobie Internetu, Telewizji oraz wszechogarniającego postępu, śmiało możemy porównać się do przebojowej Hillary Clinton, lub wyzwolonej i spełnionej Beyonce. Czy jednak na pewno stereotypy związane ze słabszą płcią zniknęły? Czy jesteśmy pewne, że każda z nas prowadzi podobne życie?

Cykl artykułów pt. „Kobiecy Kalejdoskop” pokaże najciekawsze przypadki kobiet, które mogą stać się inspirujące, magnetyzujące lub po prostu przerażające. Najważniejsze jednak, że każda z nich udowodni, że życie ma wiele odcieni. Czasami one same malują swój świat, czasami robią to za nie ich rodziny i otoczenie. Jednak każda z nich bez wątpienia zasługuje na uwagę.

Dziś zapraszam Was do magicznego świata Japonii. Większość z nas kojarzy ją z delikatnymi kwiatami wiśni, kimonem, oraz subtelnością gejsz. Zapewne skojarzenie to nie jest błędne. Jednak ja stawiam na przebojowość! Chce, byście razem ze mną, odkryły niesamowity świat subkultur, w większości związanych z popkulturą, mangą i anime. Przede wszystkim, wybierając się w tą podróż, musimy pamiętać, że Japonia jest bardzo rozwiniętym krajem, w którym postęp i technika są przyjaciółmi już od dłuższego czasu. Kiedy oderwiemy nasze oczy od hermetycznego świata gejsz, herbaciarni i niskich ukłonów, to przed nami ukażą się metropolie pełne świateł, przepychu i dobrobytu.

W takim świecie żyją właśnie dziewczyny, ubierające się w stylu Lolity. Jest to połączenie niewinności, delikatności i niedojrzałości. Dorosłe kobiety noszą podkolanówki, wstążki, falbanki, czasami są to słodkie koronki, innym razem dodatki nadające mroczny wygląd. Strój ten był początkowo zarezerwowany dla dziewczyn stojących u progu dojrzałości. Jeszcze nie kobieta, lecz z pewnością już nie dziewczynka. Nastoletnie Lolity miały uwodzić swoją niewidocznością. Oczywiście każdy medal ma dwie strony, dlatego w tym stylu również i my mamy wybór. Jeżeli mamy coś z Lolity możemy wybrać pomiędzy Goth Lolitą lub Sweet Lolitą. Jedna reprezentuje jasne dodatki, falbanki i kokardki, druga zaś czarne kabaretki, gorsety i glany. Na którą stronę przejdziesz, zależy już tylko od Ciebie.

Styl ten stał się na tyle popularny, że znalazł swoich fanów nie tylko w Japonii, ale także w całej Europie. Gry, filmy animowane oraz sklepy pełne gadżetów, pomogły jedynie w rozpowszechnieniu tego stylu.Całkowitą jego odmianą jest subkultura nazwana: Ganguro. Jak mówi słynne powiedzenie: „swego nie znacie, cudze chwalicie.” Polki zazdroszczą Brazylijkom opalenizny, dziewczyny z niebieskimi oczami, chcą mieć zielone, a kręcone włosy usilnie palimy prostownicami. Japonki również postanowiły wybić się z czarnowłosego tłumu, ruszyły do fryzjera i kosmetyczki, a efekt? Hmm oceńcie same!

Hime gal

Hime gal 

Pomarańczowa skóra, blond włosy i mnóstwo kolorowych dodatków. Tipsy, cekiny i jaskrawe kolory to dla nich codzienność.  Krótkie spódniczki, kiczowate bluzki i buty na wysokich platformach wyróżniają je z tłumu. Początki tego stylu datuje się na około 2000 rok, a jego sztandarowym celem, jest pokazanie światu, iż Japonki, często zniewolone przez hierarchię, obyczaje i kulturę, mogą same decydować o swoim wyglądzie. Pytanie tylko, czy ekstremalna wersja Ganguro, czyli styl nazywany: Yamanba i Loucour, charakteryzujący się włosami w odcieniach pasteli czy białym makijaż na brązowej skórze, nie jest krzykiem i prośbą o zauważenie?

Decora, to kolejna subkultura Japonek, które nie chcą dłużej ukrywać się pod grzywą czarnych włosów. Motywem przewodnim tego stylu są dodatki. A im ich więcej tym lepiej. Kokardki, serduszka, słodkie kotki i misie, wszystkie odcienie różowego koloru otrzymują koronę króla balu dla nastolatek ubierających się w tym stylu. Mogłoby się wydawać, że panie noszące ten styl, nie mogły się zdecydować co ubrać, więc ubrały wszystko, na co akurat miały ochotę.

Wszystkie powyższe style charakteryzują się cukierkowatymi kolorami i powrotem do dziecięcego stylu. Ubrania w jasnych kolorach, słodkie, dziewczęce, koronkowe. Czy jednak wszystkie Japonki chcą być Lolitami lub Ganguro?

Z pewnością nie! Prawdziwym hitem japońskich anime są oczywiście księżniczki! Która z nas, chociaż raz w życiu nie chciała poczuć się jak księżna Diana, machająca do tłumu? Otóż, nic prostszego. Styl nazywany Hime gal prezentuje szyk z prawdziwych salonów. Markowe ubrania, tiara wpięta do idealnej fryzury, szpilki, sukienki i nienaganna prezencja. Księżniczka dba o wygląd i wydaje nawet 1/3 swojej pensji na to, by posiadać nieskazitelny wizerunek. Hime gal często bywa nie tylko stylem, w jaki ubierają się młode Japonki, ale także sposobem na życie. Otaczanie się wszystkim, co markowe i drogie, włączając w to zdobycze w postaci wpływowych i majętnych mężczyzn, staje się mantrą życiową japońskiej księżniczki.

Oczywiście na ulicach zatłoczonego Tokio spotkać możemy także mrocznych Metalowców, French maid (styl pokojówki w czarnym uniformie z fartuszkiem), Emo oraz wiele, wiele innych. Ulice mienią się od przebierańców, co do złudzenia przypomina karnawał w Rio. Wszystkie stylizacje jednak, odznaczają się pewnym nadmiarem. Zbyt różowe, zbyt mroczne, zbyt kolorowe. Dlaczego więc Japonki pragną wyróżniać się z tłumu po przez emanowanie brakiem umiaru zarówno w kolorach, jak i dodatkach?

yamambas

Yamambas

Można wysnuć tezę, że w kraju, gdzie od wieków kobieta była cieniem mężczyzny, przyszedł czas na kolorową rewolucję. W okresie czasach feudalnych (1600-1868) ideałem kobiety była matka, żona i gospodyni domowa w jednym. Brzmi znajomo prawda? Jej zadaniem było posłuszeństwo mężowi, oraz oddanie dla domu. Do tej pory w japońskich anime można odnaleźć ducha tych czasów. Młodzi mężczyźni marzą o powrocie do łask ideału kobiety, czekającej z obiadem w domu, aż wrócą z pracy.

Już od najmłodszych lat dziewczynki w Japonii uczą się ram kulturowych, które są od nich wymagane w dorosłym życiu. W szkole obowiązuje ściśle wyznaczone ubranie. Dany kolor symbolizuje klasę, do której uczęszcza dziecko. Mundurki szyte według ścisłych zasad sprawiają, że indywidualności zlewają się w jedną masę. Nie ma mowy o niesubordynacji w postaci kolorowych bluzek lub czarnych detali w szkole prywatnej. Troszkę luźniej jest w szkole publicznej, gdzie do mundurków uczniowie doczepiają drobiazgi, które mają ich wyróżniać. Wszystko to jednak prowadzi do uniwersalizacji, a szkoły działają równie sprawnie, co wielkie korporacje, gdzie liczą się wyniki a nie osobowość.

Stereotypowe pojęcie, że kobieta wychodząc za mąż zostaje w domu, w Japonii staje się faktem. Więc kiedy Japonki kończą edukację, nie mają wielkich szans na wysokie stanowiska i karierę. Ich pozycje w korporacjach są niskie, a obowiązki nieskomplikowane i zazwyczaj polegają na pomocy wyżej postawionym w hierarchii firmowej kolegom. Po co inwestować w pracownika, który prędzej czy później odejdzie? Logika ta sprawia, że koło się zamyka. Japonki (z reguły) powyżej 25 roku życia poświęcają się domowi, ponieważ mają małe szanse na karierę zawodową, a szefowie firm idąc tym tropem, oszczędzają na ich wykształceniu. Podobnie jak w Polsce, kobieta zarabia mniej niż mężczyzna na tym samym stanowisku. Mimo, że świat pracy powoli zaczyna otwierać się na płeć słabszą, to jednak daleko droga by stała się ona równa mężczyźnie.

Tak więc czy moda nie może być próba buntu? Kobiety zakładające pierwsze spodnie w latach 20 robiła furorę i łamała tabu. Może i Japonki swoimi barwnymi strojami, próbują przedrzeć się przez mur postawiony przez kulturę i historię, i tym samym pokazać, na co je tak naprawdę stać.

Kinga Pałka

Share