,,Beata”, czyli…

historia o zagubionej dziewczynie

Beata (Pola Raksa) to główna bohaterka – 16 letnia dziewczyna , uczennica 10 klasy liceum. Mieszka z rodzicami, ale pewnego dnia ucieka. Właściwie nie wiadomo co się stało. Stopniowo poznajemy fragmenty układanki. Nie chcę jednak jej zdradzać, zamiast tego skupię się na bohaterach oraz ich relacji z Beatą.

Ojciec (Piotr Pawłowski) naukowiec oddający się swojej pracy. Nie zawsze odnajduje się w rzeczywistości, za co często oskarża go żona (Renata Kossobudzka). Jest z charakteru realistką i pracuje jako krawcowa. Ich małżeństwo nie jest szczęśliwe, co dostrzega też córka. Cynicznie stwierdza:  ,,Żyjecie jak obcy, każdy sobie”. Ironicznie też wypowiada się o związku ojciec : ,,Jesteśmy przecież zgodnym, idealnym małżeństwem”. Matka udziela Beacie ciągle rad. Dziewczyna słuchałaby matki, gdyby ta nie zaprzeczała swoim zasadom. Natomiast ojciec traktuje Beatę jak małą dziewczynkę, którą zbywa kiedy ta chciałaby dowiedzieć się czegoś osobistego. Nastolatka wyrzuca ojcu ,,Nawet jeśli bym się otruła, uciekła, nawet byś nie zauważył” . Chociaż akcja dzieje się w latach sześćdziesiątych, problemy w rodzinie są podobne.

Kolejna bohaterka to nauczycielka Rybczyńska (Antonina Gordon – Górecka )zwana przez uczniów Rybą. Powracając do relacji Beaty z nauczycielką przytoczę cytat, który – moim zdaniem -dobrze obrazuje co myślą młodzi o dorosłych gdy mowa o ,,prawdziwej miłości”: ,,Zresztą czy osoba w twoim wieku może wiedzieć co to prawdziwa miłość? – pyta nauczycielka. Na co Beata odpowiada: ,,to raczej osoba w wieku pani profesor nie wie już co to prawdziwa miłość” odpowiada Beata. Kolejna istotna postać to adoratora Beaty, Jacka ( Wojciech Duryasz). Chłopak nazywa siebie jej narzeczonym: ,,Jestem jej narzeczonym – miła funkcja”. Uczennica Beata i student Jacek to para, którą dzieli różnica wieku, ale też i stopnia dojrzałości. Widać to gołym okiem, podczas ich rozmowy Jacek daje odczuć dziewczynie, że jest małolatą. Jej problemy to nic, przecież on ma egzamin. Później – o ironio losu – okazuje się, że Beata zniknęła dzień przed egzaminem. Jej zniknięciem bardziej od Jacka przejmuje się Olek Smoleński (Marian Opania). Chłopak, który bardzo przejmuje się Beatą i do tego zna 7 sposobów parzenia herbaty(cecha bardzo mile widziana).

Jaka jest sama Beata? To bardzo wrażliwa dziewczyna. Chciałaby, żeby rodzice mniej się kłócili i do tego traktowali ją trochę bardziej poważnie. W szkole szuka sprawiedliwości , więc należy do osób, które mówią innym prawdę. Rozpaczliwie i ciut naiwnie pyta: ,,dlaczego ludzie nie mówią sobie prawdy?”.  W końcu to u młodych osób występuje skłonność do oceniania wszystkiego w kategorii ,,czarno – białej”, co według dziewczyny – w teorii – jest jedyną słuszną metodą na rozwiązanie problemów. W praktyce nie jest to wcale takie proste.

Na uwagę zasługuje fryzura głównej bohaterki. Można zarzucić, że dodaje lat, ale z drugiej strony czy tego nie pragnie 16 latka (oczywiście, że nie każda, ale na pewno jakaś część dziewczyn tak)? Być uważaną za ,,dorosłą”, palić papierosy i nosić mocny makijaż? Jak wygląda to w latach 60. a jak teraz?  Efekt na pewno inny, ale starania wśród płci pięknej o dodanie sobie lat wciąż się nie zmieniły.

Warto zobaczyć ten film. Dobre aktorstwo, zwyczajna, ale dobrze opowiedziana historia i niegłupi scenariusz. Do tego można zobaczyć jak kiedyś bawiła się młodzież jak tańczono twista. Również miłośnicy lat 60. nie będą rozczarowani przedstawionymi kostiumami, fryzurami i atmosferą tamtych lat. Mimo ponadczasowej fabuły nie da się jednak ukryć, że film pochodzi z 1964 roku. Świadczą o tym takie szczegóły jak dworzec centralny w Warszawie, który w filmie jest miejscem spokojnym i mało zaludnionym, co dziś trudno sobie wyobrazić.

Małgorzata Rybak


Komentarze

komentarze