Marta mobilizuje leniuchów i mówi STOP kompleksom! Wywiad z cyklu #KapitalneBabki

Marta Stobierska

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że poziom naszych kompleksów stale rośnie i osiąga zawrotną szybkość. Chcemy być zawsze piękne, młode, fit (najlepiej bez grama tłuszczu), ubierać się w markowe ciuchy… Świat social mediów wielokrotnie jest dla nas okrutny. Oglądamy cudowne ciała, figury niczym modelki – zapominając o filtrach i programach do przeróbki zdjęć. A w końcu najważniejsze to czuć się dobrze w swoim ciele -zdrowym ciele. Marta Stoberska przełamuje stereotypy dotyczące trenerów personalnych. Mobilizuje do pracy nad sobą i działania, bez sztywnych i sztampowych reguł. Jest szczera i prawdziwa! I to mi się w niej najbardziej spodobało! Zapraszam do wywiadu z Martą!

Ewelina Salwuk-Marko: Jakie są najpopularniejsze stereotypy dotyczące trenerów personalnych?

Marta Stoberska: Mam nieodparte wrażenie, że trenerzy personalni w oczach innych to bogowie z sześciopakami na brzuchu, którzy tylko liczą powtórzenia i ładnie wyglądają w białych „najkach”. Można jeszcze dorzucić opaleniznę, wielkie pośladki i sztuczne rzęsy!

E.S-M: Jak sądzisz dlaczego, współczesne kobiety popadają w kompleksy?

M.S: Przez social media! Do porannej kawy włączamy Instagram i widzimy idealne, opalone, szczupłe ciała bez grama cellulitu, ale za to z ogromem drogich ubrań i dodatków, o których wiele z nas może tylko pomarzyć. Ja sama niejednokrotnie łapałam się na tym, że zawieszałam wzrok nad zdjęciem modelki w bikini i myślałam „wow, ale bym chciała mieć takie uda, jak ona...”.

Marta Stobierska

E.S-M:Czy w obecnej sytuacji, która zmusiła nas do pozostania w domu sądzisz, że Polki mniej dbają o siebie? A może jednak odwrotnie, “zamkniecie” dobudziło w nich chęć wyjścia z domu np. biegają?

M.S: Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Mam nadzieję, że Polki znalazły czas i na trening i na odpoczynek. Nawet na maseczkę do twarzy, która leży od 3 miesięcy w szufladzie, bo zawsze brakowało na nią czasu…

E.S-M: Wiem, że posiadasz międzynarodową akredytacją REPs. Co to oznacza?

M.S: Otrzymanie takiej akredytacji oznacza, że moje certyfikaty trenerskie mają rangę ogólnoświatową i zawód mogę wykonywać na terenie innych krajów, na przykład Stanów Zjednoczonych, Nowej Zelandii, Kanady…

E.S-M: Co jest najtrudniejsze w Twoim zawodzie? Jak odbierają go inni?

M.S: Hmmm kurczę, trudne pytania zadajesz! Najtrudniejsze w zawodzie trenera jest chyba przestawienie myślenia „co ja bym chciała” vs „czego oczekuje klientka”. Przyznam, że na samym początku swojej kariery łapałam się na tym, że przykładowo: Pani, która chciała po prostu zyskać sprawność – ja chciałam zrobić z niej “terminatora“. Doświadczanie, obserwacja i rozmowy z innymi pozwoliły mi zrozumieć, że tu nie o to w tym chodzi, każdy ma inne potrzeby i oczekiwania. Co ważne, treningi mają przynosić radość PRZEDE WSZYSTKIM podopiecznym! My tu jesteśmy tylko „egzekutorami” (śmiech).

Marta Stobierska

Jak mój zawód odbierają inni? Kiedyś twierdzili, że tylko liczę ile przysiadów zrobiła moja klientka, ale szybko się z tą „łatką” rozprawiłam (śmiech) .

E.S-M: Napisałaś w social mediach: “W prowadzeniu mojej działalności w branży mam misję, by wyrwać Was – kobiety, ze szponów złudnego świata “fit” – Co to konkretnie oznacza?

M.S: Mi się marzy, żeby każda kobieta, która rozpoczyna swoją drogę w „fitnessach” po prostu założyła jakieś leginsy z sieciówki, wzięła bidon, ręcznik i…poszła poćwiczyć. Bez porównywania się do modelek fitness. Bez kupowania kremów na odchudzanie. Bez diet typu „szybko zrzuć 10 kilogramów”. Bez wytykania sobie „ale mam grube uda, muszę je odchudzić”. Serio! branża atakuje nas z każdej strony tymi wszystkimi „cudownościami” a tu po prostu chodzi o to, by ruszać się więcej!

E.S-M: Prowadzisz na Facebooku grupę ZMOBILIZOWANE – jaki jest jej cel, misja? Dla kogo ona powstała?

M.S: Misja jest prosta! Ma być dużo wiedzy, przedstawionej w najprostszy sposób, ma być śmiesznie, ma być rzeczowo i…ma być prawdziwie! Nic nie denerwuje mnie tak, jak okłamywanie swoich obserwatorów i podopiecznych…

Marta Stobierska

E.S-M: Wspierasz w aktywności fizycznej, jakie masz sposoby na „leniuchów”?

M.S: Hmm… przede wszystkim taki leniuch musi chcieć zmiany, bo jeśli nie podjął decyzji, że „chce” to ja tutaj cudów nie zdziałam. Jeśli pojawi się odrobina chęci to proponuję trenować bardzo spokojnie i niezbyt często. Lepiej czuć niedosyt, niż stracić cały swój zapał w 2 tygodnie.

E.S-M: Oprócz odpowiedniego ruchu i ćwiczeń, ważna jest dieta oraz…

M.S: Zdrowa głowa! Musimy pamiętać, że marchewka jest zdrowsza od czekolady, ale jeśli mamy na maksa ochotę na tą czekoladę to zjedzmy te 2 paseczki, zamiast się katować. Oczywiście to tylko prosty przykład i najważniejsze jest to, by aktywności nie traktować na zasadzie „wszystko albo nic”.

E.S-M: Twoje 3 najmodniejsze cechy to…

M.S: Potrafię dogadać się z każdym, zawsze i wszędzie. Jestem urodzoną optymistką – nie widzę problemów a same rozwiązania. Jestem kreatywna – a o tym przekonacie się, jak światło dzienne ujrzy mój produkt, nad którym ciężko pracuję!

Fanpage na Facebooku: z.mobilizuj się z Martą

Grupa na Facebooku: ZMOBILIZOWANE

Instagram:
www.instagram.com/zmobilizuj__sie__z__marta

Z Martą Stoberską rozmawiała Ewelina Salwuk-Marko


Komentarze

komentarze