Jak pandemia wpłynęła na branże BEAUTY? Wypowiadają się m.in kosmetolog, masażystka, właścicielka firmy kosmetycznej

Jak pandemia wpłynęła na branże BEAUTY

To bardzo trudny rok dla wielu z nas. Szczególne skutki koronawirusa odczuli już właściciele i pracownicy branży Beauty. Kosmetyczki, fryzjerzy, masażystki… Każdy z nich zmuszony został do zamknięcia działalności i odesłania pracowników do domu. Niektórzy, zamknęli swoje salony już w marcu inni zrobili to w kwietniu. Jak obecna sytuacja związana z pandemią wpłynęła na ich działalność? Jakie problemy się pojawiły i jakich problemów się spodziewają? Czy zamkniecie wszystkich salonów/ firm itp. było dobrym rozwiązaniem? Jak sobie radzić podczas przebywania w domu? Aby rzetelnie odpowiedzieć na te pytania, zaprosiliśmy do wywiedzenia się na łamach portalu ekspertów z branży.

Nie pracujesz – nie zarabiasz

Jak pandemia wpłynęła na branże Beauty? Dla jednych to problemy finansowe inni szukają rozwiązań i działań reklamowych w internecie. Jeśli salony czy firmy są zamknięte, nie mają klientów, nie ma klientów – nie ma pieniędzy. A rachunki, opłaty, podatki i wynagrodzenia trzeba zapłacić. Mało kto przewidział, że potrwa to, aż tyle czasu i skutki odczuwalne będą po tak długim czasie. Niektórzy już zamknęli całkowicie swoje firmy, zwolnili pracowników lub zawiesili działalność.

Manufaktury, producenci kosmetyków

Branża Beauty to także różne firmy kosmetyczne, manufaktury, które większość swojego biznesu przeniosły do internetu. Obecnie ich praca skupia się na promocji, reklamie i zwiększeniu zamówień online. Ale także na zbudowaniu relacji z klientem. Korzystają z wolnego czasu na zbudowanie społeczności swojej marki. Udzielają rad, dzielą się wiedzą – nie zawsze pokazując swoje produkty. Jednak jako producenci muszą borykać się z różnymi przeciwnościami jak np. niezapłaconymi fakturami, zmniejszeniem zamówień, negocjacją cen – która często jest poniżej kosztów produkcji.

Szara strefa rośnie w siłę

Obecną sytuacje wykorzystuje tzw. “szara strefa“. Niezarejestrowane działalności, wątpliwe osoby (nierzadko bez wiedzy, wykształcenia itp.) “korzystają z okazji”, aby znaleźć klienta. W mediach społecznościowych ogłaszają swoje mobilne usługi – wykonane u klienta w domu. A chętnych na farbowanie włosów, zrobienie paznokci w domu – przybywa. Bardzo często takie osoby z szarej strefy nie prowadzą działalności gospodarczej, nie odprowadzają podatków – co wpływa na naszą gospodarkę i co najważniejsze – nie kontrolują ich żadne instytucje. W różnych salonach mamy maksymalny poziom zachowania czystości i higieny. Klienci mają świadomość odpowiednio zdezynfekowanych narzędzi i akcesoriów.

Czy zamkniecie salonów, gabinetów i firm to była słuszna decyzja?

Wypowiedzi udziela Edyta Babula: Nakaz zamknięcia gabinetów do odwołania był nietrafiony z kilku prostych przyczyn. O ile pierwszy miesiąc (od połowy marca do połowy kwietnia) miały sens, o tyle teraz jest już w miarę bezpiecznie. Na początku nie znaliśmy wroga, nie wiedzieliśmy z jaką skalą zachorowań mamy do czynienia. Pierwsze dwa tygodnie kwietnia – był to czas przed Wielkanocą i myślę, że dobrze, że mniej osób wychodziło wtedy z domów. Oswajaliśmy się z tą nową sytuacją. Natomiast w tym momencie mamy o 2/3 zachorowań mniej: liczba wykrywanych zakażeń wynosi około 300 dziennie przy wykonywaniu 15.000 testów dziennie, gdzie w marcu była podobna liczba wykrywanych chorych zakażonych COVID-19, gdy wykonywano tylko około 5000 testów na dobę. Kolejnym problemem jest kwitnący czarny rynek tzw. szara strefa – osoby, które nie mają za co żyć, wykonują zabiegi w warunkach domowych narażając na straty Skarb Państwa, przez co cierpi cała gospodarka. Najważniejszą kwestią jest to, że gabinety są dużo bezpieczniejsze pod względem sanitarnym od np. galerii handlowych, sklepów, czy choćby komunikacji. Każdy gabinet kosmetologii i medycyny estetycznej jest pod kontrolą Sanepidu – spełniamy szereg norm pozwalających na bezpieczne wykonywanie zabiegów na co dzień, nie tylko w dobie koronawirusa. Przecież na co dzień mamy do czynienia z patogenami groźniejszymi od COVID’u.

Chciałabym jeszcze dodać, że na początku pandemii rynek borykał się z brakiem środków ochrony osobistej. Zamknięcie gabinetów kosmetologicznych i medycyny estetycznej było konieczne, aby materiały trafiały tam, gdzie były najbardziej potrzebne – do szpitali i przychodni. W tym momencie na rynku dostępne jest już wszystko, co jest potrzebne do bezpiecznego prowadzenia gabinetu.

Edyta Babula

Edyta Babula – właściciel Warszawskiej Szkoły Medycyny Estetycznej i Kosmetologii. Organizatorka Ogólnopolskiego Kongresu Kosmetologii Estetycznej.

Punkt widzenia właścicielki salonu fryzjerskiego

Wypowiedzi udziela Agnieszka Gajda-Juzak: Maj, to mój trzeci miesiąc jak nie pracuję z powodu pandemii. Nie jest łatwo, szczególnie teraz kiedy odmraża się kolejne etapy i dowiadujesz się, że dziecko w wieku przedszkolnym jest bardziej bezpieczne w grupie innych przedszkolaków niż Twój klient z twoim sprzątam, dezynfekowanym i wietrzonym po każdym kliencie salonie (i to od lat). Salony Beauty, to małe przedsiębiorstwa, ale za to bardzo liczne. Stanowimy naprawdę sporą część rynku. Zamknięcie nas to spore straty dla gospodarki i kraju. Dla mojego osobistego budżetu, zakaz pracy przez prawie trzy miesiące, to jak wyrok śmierci tylko rozciągnięty w czasie. Mój salon fryzjerski, to jedyne źródło utrzymania. Prowadzę go ponad 20 lat i nigdy nie byłam w takiej sytuacji jak teraz. Bo tarcza oferowana nam przez rząd nie starczają na pokrycie kosztów nawet w 1/4. Pomijam aspekty psychiczne takiego przymusowego zamknięcia (które także są bardzo ważne). Myślę, że skutki tej sytuacji są tak naprawdę przed nami. Nasza gospodarka toczy się jeszcze siłą rozpędu. Uważam,  że zamknięcie salonów na tak długi okres jest nieuzasadnione. Dezynfekcja w takich miejscach jak salony fryzjerskie czy kosmetyczne była cały czas. Niezależnie czy na świecie akurat grasuje pandemia czy też nie.

Przypomnę, że cała odzież zabezpieczająca (ręczniki, peleryny foliowe) jest jednorazowa. A gdy dodamy do tego, co robiliśmy do tej pory – rozszerzoną dezynfekcje w postaci dezynfekowania klamek,  kontaktów i wszystkich innych powierzchni, wietrzenie pomieszczeń oraz przerwy między klientami, to zapewniamy po stokroć większe bezpieczeństwo niż mamy w marketach, przedszkolach itp. Według ostatnich sondaży (jakie znam) za czym Polacy tęsknią najbardziej to za fryzjerem i kosmetyczką. Ten wynik, nie zaskakuje mnie. I nie wynika to wcale z tego, że Polacy są próżni – raczej z tego, że wizytę w gabinecie Beauty traktujemy jak wizytę u przyjaciela, terapeuty. W tych trudnych czasach tego ludzkości brakuje, tego spokoju, rozmowy i poczucia piękna, które mogą u nas otrzymać. W moim osobistym przypadku jestem pozbawiona pracy we wszystkich możliwych źródłach.  Nie mogę pracować w salonie, bo zamknięte.  Nie pracuję przy sesjach, pokazach i teledyskach. Zostałam pozbawiona prawa do uczciwego zarabiania i co najważniejsze możliwość rozwoju i zdrowia psychicznego.

Agnieszka Gajda-Juzak.

Agnieszka Gajda-Juzak. Założycielka i od 21 lat właściciel firmy Agnieszka Gajda-Juzak Hair Designer. Z wykształcenia jest fryzjerem. Na swoim koncie zawodowym ma wiele nagród i wyróżnień. Oprócz pracy w salonie, można ją spotkać na sesjach zdjęciowych, pokazach mody i planach teledysków. Publikacje przy których miała przyjemność pracować często ukazują się na okładkach czasopism w Europie i USA. Prywatnie mama i właściciel Ernesta. www.facebook.com/agnieszkagajdajuzakhairdesigner

Co radzą właściciele marki produkującej kosmetyki?

Odpowiadają Patrycja i Amol Rotithor: W obecnej sytuacji, gdzie dla dużej ilości firm przychody ze sprzedaży maleją, ważne jest, aby biznes skupił się na przetrwaniu w krótkim czasie. Firmy zaczynają oszczędzać; wysyłają pracowników na urlopy, wydłużają terminy zapłaty, opóźniają wydatki na rzeczy nie „pierwszej potrzeby”, negocjują szybsze zapłaty od klientów itd. firmy starają się zrobić wszystko co tylko w ich mocy, aby „przedłużyć” swoją żywotność. Ponieważ sytuacja jest niepewna, istotne jest posiadanie dodatkowych finansów w rezerwie na miesiące w przód. Zakładając, że w drugiej połowie roku 2020 sytuacja się unormuje, biznesy zaczną działać ponownie, jest jednak bardzo prawdopodobne, że dużo rzeczy się zmieni i prowadzenie biznesu będzie wyglądało inaczej. Najsilniejsze marki przetrwają. Najlepszym wyjściem w tej chwili, zamiast siedzieć i myśleć o zmianach, które nastąpiły i nastąpią, warto jest skupić się na swojej marce i jeszcze raz pomyśleć co niesie za sobą, co za nią stoi i jakie przesłanie, wartości może przekazać. Starać się zrozumieć swoich klientów i jak oni odbierają naszą markę. Branding wymaga dużej inwestycji (czasu i pieniędzy), wytrwałości i bycia konsekwentnym. W erze digital wysokiej jakości „zawartość” tzw. „content” przybiera różne formy jak grafiki, audio, teksty, filmy itd. Jednak nie ukrywajmy nie zawsze są to przekazy wysokiej jakości. Często marki starają się wykorzystać powyższe wyłącznie w celu sprzedaży, oczywiście jest na to czas i miejsce na taki rodzaj komunikacji, jednak nie powinna ta forma przeważać i wpływać na przekaz wartości jakie nosi ze sobą marka. Marki takie stają się po pewnym czasie nudne i widownia traci zainteresowanie.

Czasami najlepszą strategią jest nie mówienie o swoich produktach, ale skupienie się na codziennym życiu odbiorców. I to staramy się robić w CHIC CHIQ. Staramy się uzyskać jak najwięcej informacji o życiu jakie prowadzą nasi odbiorcy, ich problemach związanych ze skórą i staramy się je adresować dzieląc się naszą wiedzą poprzez porady pielęgnacyjne w formie artykułów, grafik, postów, filmików DIY itd. Naszym głównym celem jest dzielenie się wiedzą, edukowanie, podzielenie się naszym własnym doświadczeniem, problemami jakie napotkaliśmy na swojej drodze i jak je rozwiązaliśmy. Chcemy, aby CHIC CHIQ stało się nie tylko produktem, ale miejscem, gdzie ludzie będą mogli znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania, poszerzyć swoją wiedzę w zakresie pielęgnacji nie tylko tej zewnętrznej, ale też tej wewnętrznej. Staramy stworzyć dialog między marką, a odbiorcami i mówić o tych tematach, które ich ciekawią. Pokazanie swojego produktu na pięknie wystylizowanym zdjęciu już nie wystarczy, zwłaszcza jeśli jesteśmy małą początkującą marką.

W chwili obecnej, gdzie połowa ludzkości na świecie jest często wręcz „przyklejona” do swoich telefonów będąc w przymusowej „izolacji”, teraz jest czas na tworzenie przekazu mającego dużą wartość dla waszych odbiorców. Dlatego też w tych niepewnych czasach staramy się, aby CHIC CHIQ stał się źródłem wartościowych informacji o ajurwedyjskiej pielęgnacji skory, ciała i umysłu.

Patrycja Rotithor, zawodowo związana ze sprzedażą i marketingiem. Swoje doświadczenie zawodowe zdobywała w Hong Kongu, Chinach i Japonii. To właśnie tam zapoczątkowała swoją przygodę z Ajurwedą, którą po latach przekształciła w stworzenie wraz ze swoim mężem Amolem markę zainspirowaną ajurwedyjską pielęgnacją – CHIC CHIQ.

Amol Rotithor, zawodowo związany z project management. Po ukończeniu MBA na uniwersytecie HEC w Paryżu, swoje bogate doświadczenie zdobywał w Indiach, Japonii i Francji. Wraz z żoną Patrycją współtworzy lifestyle’ową markę pielęgnacyjną CHIC CHIQ inspirowaną Ajurwedą. www.facebook.com/theCHICCHIQ/

Gabinety kosmetologii – bezpieczeństwo na wysokim poziomie

Odpowiada Izabela Rozwadowska: Moja działalność w 90 proc skupia się na wykonywaniu usług kosmetycznych. Od blisko dwóch miesięcy gabinet nie pracuje- nie świadczymy usług, ale generuje koszty związane z utrzymaniem sprzętu, lokalu, pracowników itp. Nie podoba mi się retoryka strachu i przekaz, że gabinety są miejscem potencjalnie sprzyjającym „szerzeniu się zakażeń”. Wysoki poziom higieny jaki utrzymujemy w gabinecie ( materiały jednorazowe, dezynfekcja, środki ochrony osobistej, sterylizacja,  pojedyncze gabinety zabiegowe) nie pozostawia wątpliwości, że jest miejsce bezpieczne. Jako właściciele gabinetów podlegamy nadzorowi Inspektoratów Sanitarnych i działamy zgodnie z Ustawą z dnia 05 grudnia 2008 „ O zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi”. Gabinet to miejsce, w którym higiena osobista, sanitarna oraz bezpieczeństwo i higiena pracy są zawsze na pierwszym miejscu. Podstawą wykonania jakiegokolwiek zabiegu jest fakt, że klient jest zdrowy. Wszystkie wizyty potwierdzamy telefonicznie w dniu poprzedzającym zabieg. Bezpośrednio po przyjściu do gabinetu każdy klient jest zobowiązany do wypełnienia ankiety- jeśli nie ma przeciwwskazań, przechodzimy do części zabiegowej. Czynności kosmetologiczne i fizjoterapeutyczne odbywają się 1:1- Klient- Kosmetolog, Pacjent- Fizjoterapeuta.

Problemem jest pandemia – dezorganizuje działania we wszystkich aspektach naszego życia. Czas pokaże, czy tak rygorystyczne działania były konieczne i na ile odczujemy ich długofalowe skutki. Myślę, że wiele małych firm może nie podnieść się z tej kryzysowej sytuacji. Problemy, które mogą pojawić się w przyszłości to finanse i brak zaufania społecznego. Wielu Klientów może ograniczać wydatki, rezygnować z zabiegów upiększających lub ( najmniej odpowiedzialny scenariusz) szukać tańszych opcji w tzw. szarej strefie. Bardzo niebezpiecznej, bo nie kontrolowanej przez żadne instytucje i nie obarczonej niczyją odpowiedzialnością. Świadomy wybór miejsca i specjalisty, z którego usług korzystamy to nie tylko kwestia finansów ale przede wszystkim naszego zdrowia i bezpieczeństwa, warto pamiętać, że na cenę usługi wpływa wiele czynników min produkty, obsługa, wiedza personelu a także bezpieczeństwo; ubezpieczenia i zabezpieczenia. Drugim problemem może być brak zaufania społecznego, w tym strach przed zakażeniem. Mamy świadomość, że skutki izolacji społecznej i zwiększenie dystansu wpłyną na relacje międzyludzkie. Już możemy obserwować negatywne skutki ochłodzenia interakcji. Jest to dla nas szczególnie dotkliwe, gdyż charakter wykonywanych przez nas usług wyklucza zachowanie rekomendowanego dystansu.

Decyzję o zamknięciu gabinetu podjęłam 14.03 – głównymi przesłankami  były niepokój wśród klientów i personelu w związku z wprowadzaniem rządowych obostrzeń oraz brak rekomendacji od Inspektoratu Sanitarnego dla gabinetów kosmetycznych w stanie ogłoszonego zagrożenia epidemicznego. Od 31.03 decyzją prezesa Rady Ministrów zostały zamknięte wszystkie gabinety. Myślę, że na dzień 31.03  było to dobre rozwiązanie. W pewnych kwestiach ( tarcza antykryzysowa, negocjacje z bankami itp.) zastosowanie zakazu wpłynęło na możliwość minimalizacji strat. Przed oficjalnym zakazem wiele gabinetów już nie pracowało, Klienci rezygnowali z wizyt. Uważam, że od 1.04 minęło tyle czasu, że w tej chwili funkcjonowanie gabinetów jest możliwe i bezpieczne. Przez okres kilku tygodni obserwowaliśmy rozwój pandemii – mamy już pogląd na zagrożenie. Na rynku medycznym zwiększyła się dostępność środków dezynfekujących i materiałów ochrony osobistej, które pozwalają nam pracować z zachowaniem wysokiego stopnia bezpieczeństwa. Szeroka komunikacja zakotwiczyła w naszej świadomości drogę zakażenia Sars-Cov-2 i symptomy COVID-19 a jako społeczeństwo wypracowaliśmy szereg bezpiecznych zachowań higienicznych.

Izabela Rozwadowska z Radomia, mgr kosmetologii, właścicielka gabinetu Instytut Kosmetologii, v-ce przewodnicząca stowarzyszenia Krajowa Izba Kosmetologii www.instytutkosmetologii.com.pl www.facebook.com/instytut.medycynaestetyczna.laseroterapia

Jak widzi sytuacje właścicielka salonu masażu i fizjoterapii?

Mówi Katarzyna Mikołajczyk: Obecna sytuacja jest trudna dla nas wszystkich – dotknęła nie tylko branżę Beauty i mój gabinet masażu i fizjoterapii, ale również wiele przedsiębiorstw o różnym profilu działalności. Zamknięcie mojego salonu, z racji bezpośredniego kontaktu z Klientem, było nieuniknione. Nastał czas, by ograniczyć kontakty z ludźmi, w tym również niestety kontakty zawodowe. To jest dla mnie największy minus kwarantanny, ponieważ kocham swoją pracę i pomaganie moim Pacjentom, a teraz robić tego nie mogę. Czas izolacji przeznaczyłam na odpoczynek i regenerację, na które nigdy nie było odpowiedniej chwili. Odkąd wpadłam w wir działalności, czyli blisko od 11 lat, nie byłam na poważniejszych wakacjach, więc odstawienie pracy początkowo było dla mnie trudne. Nigdy nie potrafiłam długo wysiedzieć w jednym miejscu – myślę, że to kwestia ambicji, bo nawet wyjeżdżając na krótki wypoczynek, brałam ze sobą pracę zdalną. Nagle życie samo mnie zatrzymało, a ogromne tempo, w którym żyłam dotychczas, zamieniło się w zupełnie nową rzeczywistość. Nastał teraz czas, żebym zadbała o siebie i na pierwszym miejscu postawiła swoje zdrowie, bo przecież, by pomagać innym, sama muszę być zdrowa. Staram się wyciągać z obecnej sytuacji jak najwięcej. Mogę w końcu zadbać o siebie należycie, odpocząć oraz zregenerować swój organizm fizycznie i psychicznie. Mam czas na odpowiednią ilość snu, właściwą dietę i codzienną aktywność fizyczną. Co dla mnie bardzo ważne – zregenerowałam się również duchowo. Jestem osobą wierzącą i to właśnie wiara sprawia, że mogę przenosić góry. Mam ponadto dużo czasu na jogę, która jest dla mnie najlepszą formą modlitwy i medytacji oraz sposobem na osiągnięcie wewnętrznego spokoju.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy wierzy w obecność koronawirusa, jednak uważam, że na ostrożności jeszcze nikt nie stracił. Nie popieram osób, które do tej pory śmieją się z pandemii i uważają, że zagrożenie nie istnieje. Nie wnikam w teorie spiskowe, choć prześledziłam temat dość wnikliwie. Osobiście uważam, że gdyby Covid-19 nie istniał, nie trzeba byłoby wprowadzać aż takich obostrzeń i środków ostrożności. Rozumiem, że „wielu ludzi nie umiera na Covid-19, lecz z pozytywnym wynikiem Covid-19, przy współistniejących chorobach”, jak to powiedział David Icke, zajmujący się głoszeniem teorii spiskowych, jednak myślę, że ważny jest zdrowy rozsądek i choć sytuacja może mieć drugie dno, uważać trzeba.

Moim zdaniem zamknięcie gabinetów i lokali usługowych było dobrym rozwiązaniem w obecnej sytuacji, choć rozumiem, że wielu przedsiębiorców ma w związku z tym poważne problemy finansowe. U mnie sytuacja jest dość stabilna – kryzys finansowy mnie nie dotknął, ponieważ przez lata w biznesie nauczyłam się przewidywać. Prowadząc biznes trzeba zadbać o oszczędności na każdą ewentualność. Nie sztuką jest mieć firmę – sztuką jest tak nią zarządzać, by w dobie kryzysu nie musieć jej zamykać. Absolutnie nie zgadzam się ponadto z walką Krajowej Izby Fizjoterapeutów o to, by otwarcie gabinetów nastąpiło w drugim etapie odmrażania gospodarki. Liczba zakażonych rośnie i nie jest to jeszcze czas na otwieranie takich placówek. Kocham swoją pracę i moich Pacjentów, jednak uważam, że dla naszego wspólnego dobra należy sytuację przeczekać. Nie zamierzam igrać z ogniem i narażać siebie oraz swoich Pacjentów, otwierając salon w szczycie zachorowań, dlatego planuję wstrzymać się z otwarciem Km Estate Med do czwartego etapu odmrażania gospodarki. Teraz nie są ważne pieniądze – żadne pieniądze nie zwrócą nam bowiem utraconego zdrowia.

 fot. Natalia Łuczak

Katarzyna Mikołajczyk – właścicielka salonu masażu i fizjoterapii Km Estate Med w Katowicach, gdzie na co dzień pracuje z pacjentami cierpiącymi na różnego rodzaju dolegliwości fizyczne. Dyplomowana masażystka i ekspert kosmetyki profesjonalnej. Ukończyła liczne prestiżowe kursy i stale poszerza swoje kwalifikacje zawodowe u boku najlepszych z branży. www.facebook.com/masazfizjoterapia.kmestatemed/

Gabinety makijażu permanentnego – także zamknięte…

Mówi Anna Lorek: Większość moich koleżanek z branży Beauty, a w szczególności dziewczyny, które zajmowały się wykonywaniem makijażu permanentnego podeszła do tematu koronawirusa bardzo ostrożnie i zamknęła gabinety kosmetyczne już w marcu, kiedy pojawiła się informacja o zamknięciu szkół. Później od kwietnia wszyscy już dostaliśmy oficjalny zakaz świadczenia usług. Spowodowało to, że większość z nas już prawie dwa miesiące pozostaje bez źródła dochodu. Pomoc, którą dostajemy od rządu często nie wystarcza na pokrycie wszystkich rachunków związanych z prowadzeniem działalności, a za co żyć? Zastanawiam się też, na jakiej zasadzie rząd weryfikuje przedsiębiorstwa, które rzeczywiście wymagają pomocy? Z mojej obserwacji wynika, że z pomocy korzystają również firmy, które na epidemii nie straciły i nigdy nie dostały zakazu świadczenia usług. Być może, gdyby to inaczej zorganizować, przedsiębiorcy, którzy faktycznie potrzebują wsparcia mogliby liczyć na realną pomoc.

W swojej pracy spotykam się maksymalnie z 3 klientkami w ciągu dnia. Z założenia są to osoby zdrowe, ponieważ tylko u takich mogę wykonać zabieg makijażu permanentnego. Zawsze przed przystąpieniem do zabiegu, każda klientka wypełnia kwestionariusz, w którym znajdują się informacje odnośnie przyjmowanych leków, przebytych chorób, stanu zdrowia. Każda, nawet najmniejsza infekcja jest przeciwwskazaniem do wykonania zabiegu. W naszych gabinetach spełniamy standardy higieniczne podobnie jak w gabinetach lekarskich. Pomimo tego dostaliśmy  zakaz świadczenia usług ze względu na odległość, której nie jesteśmy w sanie zachować w czasie pracy. Zaznaczę tutaj, że inne branże, jak np. stomatologia takiego zakazu już nie dostały. Podobnie jak wiele innych olbrzymich firm produkcyjnych, w których pracuje po kilkaset osób dziennie, a wiadomo, że w rzeczywistości nie są w stanie w ciągu 8 godzin pracy stosować się do zaleceń. Większość z nas chciałaby wrócić do pracy, lecz z wiadomych względów nie może. Dostaliśmy odgórny zakaz za którego złamanie grozi kara od 5 do 30 tysięcy złotych. Jeśli jesteśmy, aż tak dużym zagrożeniem wpływającym na rozprzestrzenianie się koronawirusa, że nie możemy pracować, powinniśmy zostać objęci szczególnym wsparciem, a tak się nie dzieje…

Jeśli natomiast rząd nie jest w stanie nas odpowiednio wesprzeć, powinien pozwolić nam wrócić do pracy. Uważam, że ostateczna decyzja należy do nas i naszych klientów. Każdy z nas jest świadomy ryzyka z jakim może się wiązać taka wizyta w gabinecie. Izolować powinny się osoby starsze, z grup ryzyka oraz Ci, którzy zwyczajnie mają obawy lub wiedzą, że mieli kontakt z zakażoną osobą. Nie można, kogoś przymuszać do obowiązkowej kwarantanny nie zapewniając jednocześnie adekwatnego wsparcia. Obawiam się o przyszłość branży Beauty. Zastanawiam się, czy społeczeństwo będzie stać na zabiegi, które nie są pierwszą potrzebą. Jakie będą ceny i dostępność środków do dezynfekcji, maseczek,  rękawiczek i innych środków ochronnych, które musimy zapewnić w gabinecie? Zastanawiam się, kiedy wreszcie będziemy mogły wrócić do pracy i czy podobna sytuacja nie powtórzy się na jesień? Pytań i obaw jest mnóstwo, a czas pokaże.

Anna Lorek. Z wykształcenia jest biotechnologiem, z zamiłowania linergiską. Prowadzi gabinet kosmetyczny w Ślęzie pod Wrocławiem, w którym wykonuje zabiegi makijażu permanentnego. www.facebook.com/perfectlook.anna.lorek

Jak sytuacja wygląda u Was?

Ewelina Salwuk-Marko


Komentarze

komentarze