Po japońsku: śmierć, życie i wiolonczela

okuribito_screen

Okuribito, a w polskim tłumaczeniu Pożegnania (mała dygresja, co do tytułu – akurat w przypadku tego filmu dosyć „zręcznie” udało się go przetłumaczyć), to film japońskiego twórcy, Yôjirô Takity (i tutaj pewnie zdziwienie – bo raczej niewielu Polaków o nim słyszało).Ciekawostka – jest to reżyser gatunku pinku eida, czyli soft porno. Spokojnie, ten obraz niewiele ma wspólnego z tą częścią kina japońskiego.

Film rozpoczyna się ujęciem planu ogólnego drogi zatopionej w gęstej mgle. Przejmujące odgłosy wiatru i nadjeżdżającego samochodu, zestawione z pojedynczymi akordami pianina, przechodzącymi w smutną melodię, wprowadzają nas w nastrój filmu. Na tle utworu rozpoczyna narrację główny bohater, Daigo Kobayashi. Opowieść Daigo zostaje przerwana na czas trwania sceny ukazującej japońską ceremonię pogrzebową. Podczas rytualnego obmywania ciała zmarłej, jak sądzono, kobiety, okazuje się, że jest ona w rzeczywistości mężczyzną. Wolą rodziny jest, aby został on pomalowany jak kobieta. Już po obejrzeniu tej sceny filmu dostrzegamy, jak mieszają się w nim wielowiekowa tradycja japońska i współczesna kultura zachodnia.

okuribito4

Z retrospekcji, jaka następuje po scenie ceremonii, dowiadujemy się, że Daigo to zawodowy wiolonczelista w tokijskiej orkiestrze, która właśnie zostaje rozwiązana. Bez nadziei na angaż w swoim fachu, Daigo z żoną przeprowadza się do rodzinnego miasteczka. Wyjazd ten jest punktem zwrotnym w jego życiu. Sprzedaż ukochanej wiolonczeli staje się symbolem pożegnania z dotychczasowym życiem. Daigo zostaje szybko zaangażowany w NK Agencypracy przy odejściach. Ta tajemnicza działalność nie jest jednak, jak początkowo myślał bohater, związana z branżą turystyczną, ale z obrzędem składania ciał do trumny. Kobayashi poznaje dokładnie ceremoniał pożegnania zmarłych. Składa się on z kilku elementów. Ciało zmarłego jest obmywane, co symbolicznie usuwa cały ból i troski tego świata oraz reprezentuje pierwszą kąpiel narodzonego na nowo. Po przebraniu zmarłego, wykonuje się mu makijaż. Jak określił to sam narrator: „Zimne zwłoki zamienione w czyste piękno, na całą wieczność. A zostało to zrobione ze spokojną precyzją i niewymuszonym szacunkiem.”

Każda czynność wykonywana przez NK agenta jest z niezwykłą dokładnością, precyzją i szacunkiem. Na sceny ukazujące rytuał pogrzebowy widz patrzy w wielkim skupieniu, tak jak w wielkim skupieniu oglądają przebieg ceremonii bliscy zmarłych. Reżyser oddaje charakter tych obrzędów poprzez maksymalnie wydłużone ujęcia oraz wykorzystane plany: zbliżenie i detal. Pozwala to na jak najlepsze oddanie emocji postaci oraz dokładne ukazanie każdego szczegółu. Scenom towarzyszy dojmująca cisza lub subtelne dźwięki muzyki klasycznej.

To właśnie muzyka Joe Hisaishiego jest nieodłącznym elementem filmu: zarówno ta „w kadrze” – zwykle grana na wiolonczeli przez Daigo, jak i ta „spoza kadru” – zawsze muzyka klasyczna. To muzyka asystuje pożegnaniom, potęguje emocje, ale też wzmacnia humorystyczne akcenty filmu, których nie jest w nim mało.  Jako że film ma charakter poetycki, liryczny, możemy w nim znaleźć dużą liczbę symboli, jak choćby „kamienny list” symbolizujący więzi międzyludzkie czy płynące pod prąd łososie, którym nie udaje się przed śmiercią wrócić do miejsca narodzin. Obraz pełen jest dla nas, Europejczyków, teatralnych, przerysowanych wręcz gestów i mimiki, lirycznych ujęć, jak to, kiedy Daigo gra na swojej wiolonczeli na łonie natury. Połączenie akcentów „na serio” z tymi żartobliwymi, chroni reżysera od uzyskania efektu nadmiernego patosu.

okuribito1

Symboliczne pożegnanie ze zmarłym, któremu towarzyszy otoczka tradycji, w pewnym sensie, w wymiarze ziemskim, pomaga rodzinie pogodzić się z odejściem bliskiej osoby. „Dziękuję, ona nigdy nie wyglądała tak pięknie”, mówi mężczyzna, który doświadczył śmierci żony. Uniwersalna opowieść o pożegnaniach mieści w sobie historię jednostki. Dla Daigo najtrudniejsze okazuje się być pożegnanie z ojcem, z którym nie miał kontaktu przez 30 lat. To pożegnanie przywraca mu spokój, mężczyzna symbolicznie godzi się z ojcem. Uczestnictwo w uroczystym obrzędzie pogrzebowym daje nadzieję, że śmierć, jak to ujął jeden z bohaterów: „Nie oznacza końca. Jest jak brama. Przechodzisz przez nią do czegoś nowego”, a żegnamy się tylko na moment.

Pożegnania to bardzo kameralny obraz. Paradoksalnie, ja odebrałam go jako film o życiu, nie o śmierci. Polecam. Nie chciałabym tu wartościować, ale chyba warto spojrzeć na tę kwestię życia (tak, według mnie właśnie życia) z nieco innej perspektywy. Warto choć trochę poznać kulturę Japonii oraz historię wrażliwego wiolonczelisty, Daigo. Tak dla nieprzekonanych dodam, że film otrzymał w 2008 roku Oscara w kategorii: Najlepszy film nieanglojęzyczny.

 

Małgorzata Petlic

 


Komentarze

komentarze

PODZIEL SIĘ