Burzliwe życie tancerki

 Krystyny Mazurówny receptą na lenistwo

Jest teraz czas, w którym – czy to przez pogodę, czy ogólne zmęczenie – zapału do działania jest mniej. Szczególnie, gdy chodzi o długotrwałe zmiany.  Te z bardziej popularnych to np. ,,rzucam palenie”; ,,uczę się nowego języka”; ,,odchudzam się”.

 Już 26 września, Krystyna Mazurówna będzie jednym z jurorów podczas Fashion Shower!


Głównym problemem jest brak silnej woli, aby te postanowienia spełnić. Czyli kolokwialnie pisząc: ,,nie chce mi się”. Jest na to rada. I to całkiem praktyczna, bo potwierdzona przykładem – książką Krystyny Mazurówny pt. ,,Krystyna Mazurówna. Burzliwe życie tancerki.”

Krystyna Mazurówna. Burzliwe życie tancerki

Znajdziemy tam informacje o jej życiu zawodowym i osobistym. O dzieciństwie, związkach, dzieciach. Każdy z etapów jest tak ciekawie opisany, że mógłby ubarwić czyjeś całe życie. Ale u tancerki nuda nie występuje – ona zawsze ma barwną rzeczywistość. Nawet hobby, czyli kupowanie i przerabianie mieszkań odegrają niemałą rolę. Szkoła baletowa, następnie kariera w kraju z Witoldem Grucą, przymusowy wyjazd do Francji. Praca z Victorem Upshawem oraz w Casino De Paris. Los nie zawsze był łaskawy – jak to zwykle bywa – jednak pani Krystyna umiała zmienić porażkę w sukces. To jeszcze jedna zaleta książki: optymizm autorki. Do tego różne ciekawe informacje związane np. z jej sposobem ubierania się bądź umiejętnościami odnajdywania się w krytycznych sytuacjach. Obecne są też wzmianki o spotkaniach z nietypowymi osobowościami – Sławomirem Mrożkiem, Krzysztofem Teodorem Toeplitem, Josephine Baker czy Gustawem Holoubkiem. Treści, którą czyta się bardzo szybko dopełniają przeróżne ilustracje i zdjęcia. Ta książka to świetny lek na lenistwo. Autorka pokazuje, że ,,chcieć to móc”. Książka, którą powinno się zalecać wszystkim, a w szczególności leniom oraz pesymistom.

Dzieñ Dobry TVN i jego goœcie

Dwa cytaty, które mi się spodobały: ,,Co rano (no, może nie o świcie, po dziesiątej) budzę się słodko i wolniutko, i pierwszym uczuciem, jakiego doznaję, jest przemożny, zalewający mnie stan euforycznej radości. ,,Jak się cieszę, jak się cieszę!” – myślę sobie, jeszcze niezupełnie rozbudzona. Wreszcie wyłażę z łóżka, idę nastawić kawę i umyć zęby, wciąż z tym refrenem w głowie – ,,Jak się cieszę, jak ja się cieszę!”. Wreszcie dochodzę już zupełnie do stanu przytomności i zadaję sobie pytanie –  a z czego, ja głupia, się tak znowu cieszę? Przecież nie mam jakiegoś konkretnego, wyraźnego powodu? Z życia, no, z życia, bo jest piękne!!! No to dalej się będę tak cieszyć! „.

mazurowna

,,Najbardziej denerwują mnie ludzie, którzy czekają, aż los im coś ześle .Losu jako takiego nie ma, to my go tworzymy, no, dobra, z maleńkim udziałem przypadku!!! Nie czekajcie na nic! Działajcie!”.

Nie będzie tradycyjnego zakończenia, w końcu sama bohaterka książki należy do niezwykłych osób. Po prostu najpierw ,,Burzliwe życie tancerki” przeczytajcie, następnie działajcie.

Małgorzata Rybak

Źródło zdjęcia: kutno.com.pl,  teleshow.pl, polki.pl

Share