Po co nam edukacja seksualna? Wywiad z seksuolożką Karoliną Piotrowską #KapitalneBabki

edukacja seksualna
Mama seksuolog
Karolina Piotrowska

Karolina Piotrowskaseksuolożka, która wprowadza młode osoby oraz dorosłych w świat poznania własnej seksualności. Jest psychologiem, ukończyła także studia podyplomowe z zakresu seksuologii klinicznej. Dodatkowo zrobiła 3-stopniowy kurs hipnozy uzyskując prawo do stosowania hipnozy na terenie UE. Jest też autorką programu „Cud narodzin” (program do relaksacji i hipnozy na czas ciąży i porodu). Napisał książkę „Rozwój seksualny dziecka”. Prowadzi także konsultacje one-line. Prowadzi blog Mama seksuolog – o seksie dla rodziców. Mieszka obecnie w Szczecinie, gdzie prowadzi własny gabinet. Zapraszam do wywiadu na temat edukacji seksualnej!

Facebook: https://www.facebook.com/mamaSeksuolog/

www.karolinapiotrowska.com

Jak przez różnych ludzi odbierany jest zawód seksuologa? Ludzie są bardziej zdziwieni, zaskoczeni czy przerażeni?

Myślę, że ludzie są przede wszystkim zaciekawieni. Czasem zdarza mi się otrzymywać pytania o to, z czym przychodzą ludzie do gabinetu. O seksie ciągle mówi się zbyt mało, więc kiedy ktoś nowo poznany dowiaduje się, że jestem seksuolożką zwykle jest zaciekawiony.

Jak obaliłaby Pani mit “seksuolog jest tylko od nauczania sexu”?

Nie znałam takiego mitu do tej pory. Seksuologiem bądź seksuolożką jest osoba po studiach z zakresu medycyny bądź psychologii, po dodatkowych szkoleniach z zakresu seksuologii. Zwykle psycholog-seksuolog to osoba kształcąca się lub będąca również psychoterapeutą. W związku z tym powiedziałabym, że seksuologiem lekarzem jest doktor zajmujący się organicznymi/cielesnymi trudnościami dotyczącymi strefy seksualnej, zaś psycholog/psychoterapeuta-seksuolog pomaga pacjentom z trudnościami natury psychologicznej dotyczącymi również seksualności.
Z całą pewnością jednak seksuolog nie “naucza seksu”. Możemy edukować seksualnie, jest to część naszej pracy, jednak jest to wyłącznie przekazywanie wiedzy teoretycznej.

Co Pani rozumie, przez stwierdzenie “edukacja seksualna”?

Przekazywanie rzetelnej, naukowo potwierdzonej, wiedzy o szeroko rozumianej seksualności oraz czynnikach, które na seksualność wpływ mają.

Czy edukacja seksualna jest nam potrzebna? Tak naprawdę, od kiedy możemy zacząć taką edukacje?

Rozwój seksualny trwa od początku życia człowieka, a tym samym również edukacja seksualna (czyli poszerzanie wiedzy o seksualności) trwa od początku życia. Pierwszymi osobami edukującymi nas (świadomie bądź nieświadomie) o seksualności są rodzice. To na podstawie ich zachowań, przekonań, słów, gestów dziecko tworzy pierwsze skojarzenia i czerpie pierwsze lekcje dotyczące cielesności, płciowości, seksualności, budowania relacji, okazywania czułości itp.

Naturalnym dla naszego gatunku jest pęd ku wiedzy i chęć zrozumienia, dlatego pytania o cielesność i seksualność zadają już bardzo małe dzieci, nawet te 2 letnie. A to oznacza, że odpowiedź jakiej dostaną (lub ignorowanie pytań, czyli brak odpowiedzi) jest pewną edukacją seksualną. W jej wyniku w głowie dziecka rodzi się pierwsze wrażenie dotyczące tego czy z rodzicem można porozmawiać o wszystkim, czy też są tematy, z którymi lepiej do rodzica nie przychodzić.

Oczywiście zachęcam do lektury mojej książki “Rozwój seksualny dzieci”, tam w sposób jasny i klarowny opisałam poszczególne etapy rozwoju seksualnego dziecka od 0 do 18 lat.

Rozwój seksualny dzieci
Książka dostępna jest TUTAJ

Jak powinna wyglądać “idealna” edukacja seksualna? Jakie kwestie powinna poruszać, co uczyć? Na co zwracać uwagę?

Zakres tematyczny edukacji seksualnej to jedna sprawa, tutaj wytyczne podaje np. WHO. W związku z tym, że rozwojowo człowiek przechodzi przez różne okresy w różnym wieku, może być zainteresowany różnymi sprawami. Dlatego też edukacja seksualna powinna być dopasowana do wieku dziecka czy młodzieży, z którym rozmawiamy. O etapach rozwoju seksualnego można oczywiście przeczytać w mojej książce.

Natomiast zdecydowanie ważniejsze jest to w jakiej atmosferze ta edukacja się odbywa. Jeśli z rozmów o seksie i seksualności robimy “tę rozmowę” i wszyscy czujemy, że jest tam napięcie i lęk, to raczej nie są to dobre okoliczności do nauki. Edukacja seksualna powinna więc być prowadzona w możliwie przyjaznej, lekkiej atmosferze.

Pamiętajmy, aby nie “straszyć seksem”. W Polsce bardzo brakuje systemowej POZYTYWNEJ edukacji seksualnej, czyli takiej, która kładzie nacisk na pozytywne aspekty seksualności.


Z badań wynika, że prawie 90 procent nastolatków spędza dużą część swojego czasu w internecie. Często śledzą informacje dotyczące seksu, menstruacji, masturbacji. Wiedzą o wiele więcej niż my w ich wieku. Niektórzy rodzice na różnych forach czy w mediach społecznościowych informują o tym i są z tego zadowoleni. Nie rozmawiają z dzieckiem, a sami odsyłają do internetu… Co można zrobić w takiej sytuacji?

Szczerze mówiąc byłabym raczej zaniepokojona tym faktem, że młodzież szuka istotnych treści w sieci, a nie uspokojona. W sieci trudno jest znaleźć merytoryczne i fachowe informacje, za to łatwo trafić na film porno. Jeśli wiedzę o seksie i seksualności będziemy czerpać z pornografii niestety nie wróży to nam dobrego i satysfakcjonującego życia seksualnego. Pornografia jest bowiem zwyczajnym oszustwem, przekłamaniem, gdy młodzież (pozbawiona wiedzy z innych źródeł) zaczyna z niej tworzyć obraz normalności o nieszczęście naprawdę nie jest trudno.

W efekcie mamy więc młode dziewczęta skrajnie niezadowolone ze swojego ciała, piersi, narządów intymnych – bo kobiety w filmach mają inne oraz chłopców zawstydzonych rozmiarem swojego przyrodzenia, czasem trwania zbliżenia czy ilością spermy. Nie mówiąc już o tym, że w filmach pornograficznych łatwo znaleźć sceny przemocy czy brutalnego współżycia.

Mówi się o edukacji seksualnej w szkołach. Temat jest kontrowersyjny. A co z edukacją w domu? Czy współcześni rodzice rozmawiają z dziećmi? Potrafią z nimi rozmawiać?

Seks jest dla większości ludzi tabu, a skoro jest tabu to ciężko się o nim rozmawia. Na szczęście coraz więcej rodziców chce świadomie zmienić ten stan rzeczy. Kupują książki, chodzą na warsztaty, konsultują się ze specjalistami czy decydują się na terapię własną, aby lepiej poznać i zrozumieć strefę seksualną.

Jakie mogą być konsekwencje braku uświadamiania, nauczania młodych ludzi w tym temacie?

Badania mówią, że edukacja seksualna jest najlepszym znanym nam działaniem prewencyjnym przed pedofilią, rozprzestrzenianiem się chorób wenerycznych oraz zmniejsza ilość niechcianych ciąż. Ja, jako praktykująca seksuolożka, widzę też, że brak edukacji seksualnej w dużym stopniu wpływa na relacje seksualne, w których jesteśmy oraz na poziom satysfakcji z życia.

Edukacja seksualna, o której teraz mówi się naprawdę dużo – zwraca też uwagę na kwestie związane z strefą intymną, pedofilią, gwałtem, ale także te związane z orientacją płci. Nie wszystkim się to podoba. Jak Pani myśli, dlaczego? Czy jest na to jakiś złoty środek?

Kiedyś nie podobało się ludziom, że Kopernik mówił o tym, że to jednak nie Słońce kręci się wokół Ziemi. Seksuologia jest nauką, to znaczy, że opiera się na badaniach i obserwacjach. Jest to nauka dosyć młoda, a przez to stale rozwijająca się i publikująca nowe doniesienia. W ten sposób, poprzez badania, zmienia się świat i perspektywa patrzenia na niektóre zjawiska czy zachowania. Tak było np. z orientacją seksualną. Niegdyś uznawana za chorobę, po gruntownych badaniach została określona jako cecha jednostki, która nie podlega leczeniu. To, że komuś się to nie podoba nie zmieni faktu tego, że osoby homoseksualne czy biseksualne żyją, chodzą, kochają, tworzą rodziny, wychowują dzieci, jeżdżą na wakacje. Wymaganie od seksuologów czy edukatorów seksualnych, aby nie mówili o orientacji czy innych badaniach naukowych dlatego, że są one sprzeczne z czyimś postrzeganiem świata jest powrotem do okresu średniowiecza.

Zdarza się, że wiele osób mówi ” Ja nie potrzebowałam edukacji seksualnej i internetu, a wiedziałam wszytko, to jest nikomu niepotrzebne. Nie zgadzam się, aby moje 14 letnie dziecko, uczyło się o antykoncepcji i o menstruacji”.  Jak wygląda różnica w pokoleniach? Czy takie matki mają racje? Jeśli nie, jakby je Pani przekonała?

Nigdy nie spotkałam się z tak sformułowanymi stwierdzeniami w realnym życiu. Być może temu, że taka mama raczej nie przyszłaby do seksuologa bądź na szkolenie, aby o tym porozmawiać.  Z kolei przekonywanie internetowych “cieni” nie jest zadaniem dla mnie. Jeśli rodzic ma rzeczywiste obawy o to co się dzieje na zajęciach z edukacji seksualnej edukatorzy są zwykle otwarci otwarci i gotowi wyjaśnić wszystkie elementy swoich zajęć. Zachęcam więc do kontaktu i rozmowy.

Odnosząc się zaś do pytania: Paradoksalnie z rodzicami dziewcząt jest “łatwiej” – wszyscy wiedzą, że ewentualna ciąża to będzie obciążenie głównie dla matki. Poza tym rozwój fizjologiczny kobiety sprawia, że w momencie pojawienia się pierwszej miesiączki dziewczynka potrzebuje pewnych informacji i jeśli nie dostała ich wcześniej, to w tym momencie zapewne o coś zapyta. W związku z tym często to dziewczęta odbierają lepszą edukację seksualną niż chłopcy.

Jakaś cenna rada i uwaga dla naszych czytelników, którzy mają sporo wątpliwości w tym temacie:

Jeśli jesteście rodzicami zadbajcie o własną seksualność, tak aby ją lepiej poznać, zrozumieć, doświadczać jej, być z nią w kontakcie. Wtedy łatwiej będzie wam odpowiadać na pytania waszych dzieci. Oczywiście polecam się z książką i warsztatami dla rodziców.

Z Karoliną Piotrowską rozmawiała Ewelina Salwuk-Marko


Komentarze

komentarze