Bazgrająca z gwiazdami

Ludzi, którzy w dzisiejszych czasach mają talent – jest mnóstwo, ale ludzi którzy potrafią wykorzystać swoje umiejętności jest jak na lekarstwo. Magdalena to prawdziwe perpetum-mobile – połączenie talentu, pasji i spełnienia marzeń w jednym. W jeden osobie, w jednym pędzlu!

Magdalena Andruszkiewicz maluje różne wzory, zwierzęta czy postacie na koszulkach. Niby nic nadzwyczajnego, na pierwszy rzut oka pomyślimy „robi to wiele osób”. Magdalena jednak postanowiła stworzyć ręcznie malowane koszulki z podobizną znanych osób, do tego wzbogacić ją o elementy charakterystyczne dla danej postaci. To co stworzyła, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania! Dodatkowo przejeżdża całą Polskę, aby osobiście wręczyć koszulki… I tyko jej udało się porozmawiać przez okno z samym Edwardem Nortonem!

Przeczytajcie i zobaczcie sami!

Ewelina Salwuk-Marko: Od jak dawna zajmujesz się malowaniem?

Magdalena Andruszkiewicz: W sumie to malowaniem dopiero od studiów. Wcześniej od dziecka raczej rysowałam. Kredki, ołówek i pastele królowały w moich pracach. Farby używałam tylko jeśli ktoś mi kazał, np w szkole na plastyce. Nigdy nie lubiłam farb. Na studiach wręcz ich nie znosiłam. Ale jak widać odmieniło mi się.

E.S-M: Skąd wziął się pomysł, na malowanie twarzy znanych osób na koszulkach?

Russell Crowe – ręcznie malowana koszulka

M.A: To był totalny przypadek. Dwa lata temu poznałam wspaniałą Panią fotograf, która na co dzień mieszka w Anglii. Pewnego dnia opublikowała na swoim profilu społecznościowym informację, że wygrała w BBC spotkanie z HUGH JACKMAN’em przy okazji promocji filmu Logan. Pomyślałam czy może nie udałoby się jej wręczyć Hugh koszulki, którą chętnie bym namalowała. Udało się! To był początek projektu Bazgrająca z gwiazdami…

E.S-M: Oprócz twarzy malujesz też charakterystyczne elementy, z którymi może nam się kojarzyć artysta – jak wybierasz taki element?

M.A: Bardzo różnie. Wszystko tworzę na zasadzie skojarzeń. Np koszulkę dla Edyty Górniak namalowałam z motywem z bajki Pocahontas, w której Pani Edyta śpiewała moją ulubioną piosenkę „Kolorowy wiatr”. Niektóre skojarzenia są oczywiste, inne mniej. Tworze je na podstawie swoich odczuć, ale czasem też sugestii gwiazd.

E.S-M:  Ile już koszulek namalowałaś?

M.A: Nigdy nie liczyłam, ale było ich sporo!

E.S-M:  Jak udało Ci się dotrzeć do znanych osób i osobiście wręczyć im koszulki?

M.A: Piszę do gwiazd na różnych portalach społecznościowych. Czasami odpisują, czasami nie. Obserwuję wszystkie możliwe wydarzenia w okolicy i staram się zawsze być tam, gdzie jest ktoś sławny. Mam kilka koszulek, które leżą w szafie i czekają na swoją szansę. Russel Crowe, Tom Hanks, Robert Downey Jr. Próbowałam przekazać koszulkę dla Tom’a Hanks’a przy okazji słynnej akcji z Maluchem. Ale niestety nie było możliwości. Nadal jednak jestem pełna nadziei, że kiedyś się uda!

Tom Hanks – koszulka ręcznie malowana

E.S-M: Czy Twój pomysł spotkał się też z negatywnymi komentarzami? Odrzuceniem spotkania itp?

M.A: Pomysł raczej nie. Ale zdarzyło się, że gwiazda zgodziła się na namalowanie koszulki (po wcześniejszym ustaleniu na portalu społecznościowym), koszulka została namalowana, wysłana. Dostałam informację, że gwiazda ją dostała i że się podoba. Później słuch o niej zaginął. Jedna bardzo sławna gwiazda nawet zablokowała moje konto na Instagramie. Tak więc bywa różnie. Ale się nie poddaje!

E.S-M: Który projekt uważasz za najtrudniejszy do namalowania?

M.A: Każdy jest trudny ze względu na swoją niepowtarzalność. Ale to motywacja do pracy i rozwoju. Tak to traktuję. 

E.S-M: Czy stresujesz się przed spotkaniem? Co mówisz podczas spotkania znanej osobie?

M.A: Stresuję się tylko tym czy uda mi się dotrzeć do gwiazdy. Samo spotkanie jest bardzo przyjemne. Na koncertach, czy spotkaniach w galeriach handlowych itp. zawsze jest ochrona, manager i mnóstwo innych osób. Tylko od ich przychylności zależy czy uda mi się dotrzeć do gwiazdy i wręczyć koszulkę osobiście. Póki co w większości przypadków spotykam się raczej z chęcią pomocy z ich strony. To jest bardzo miłe. Z tym pytaniem wiąże się bardzo zabawna opowieść. Jakiś czas temu byłam w Łodzi na Transatlantyk Festiwalu, na którym gwiazdą był Edward Norton. Bardzo ciężko byłoby do niego dotrzeć. W sumie to prawie niemożliwe. Momenty, w których Edward był w zasięgu to sekundy. A i tak wokół było tyle ochrony, że było to praktycznie nierealne. Ale… dzięki uprzejmości Pana Michała Oleszczyka, krytyka filmowego, Pan Edward dostał koszulkę. Nie osobiście ode mnie, ale dostał. Całą historię opisałam na mojej stronie. Ale najbardziej zapadającym w pamięć momentem z tego dnia była moja rozmowa z Edwardem przez okno! Trwała jakieś 1. 5 minuty, ale zapamiętam ją do końca życia.

Ten Pan po prawej to Edward Norton

E.S-M: Kogo niedługo namalujesz i spotkasz?

M.A:  Mam listę zbliżających się eventów w Poznaniu. Zobaczymy. Na razie nie zdradzam i zapraszam do obserwowania mnie na Facebooku. Tam zamieszczam wszystkie zdjęcia z gwiazdami.

E.S-M: Jaki cel chciałaś osiągnąć Tworząc takie koszulki i czy Ci się to udało?

M.A: Nie zastanawiałam się na początku jaki jest tego cel. To wszystko potoczyło się bardzo szybko. Od Hugh Jackman’a, który to wszystko zapoczątkował, projekt trwa do dziś. Zobaczymy co przyniesie. Do tej pory spowodował zaproszenie do nagrania programu ” Młode miasto” o mojej pasji w rodzinnym mieście Pile, oraz do udzielenia wywiadu w lokalnej gazecie. Małymi kroczkami dążę do celu. Moim największym marzeniem jest autorski pokaz mody ręcznie malowanej. Może ten projekt w jakimś stopniu pomoże w przyszłości to marzenie zrealizować? Póki co planuję nagranie tematycznych klipów, które będą promowały moją pracę. Pierwszy, który mam nadzieję powstanie już niebawem to klip o jeździectwie, gdzie jeździec będzie ubrany w strój malowany przeze mnie. W dalszych planach i marzeniach, teledyski te będą tłem dla idących kiedyś na wybiegu modelek.

M.A:  Uważam, że w życiu trzeba mieć marzenia, ale ich ostateczna realizacja nie może być celem samym w sobie. Najważniejsza jest droga do realizacji tego celu. Sam efekt końcowy  daje radość tylko przez chwilę. Wszystko co robimy po drodze, zanim dojdziemy do końca jest o wiele bardziej interesujące. Zawsze tak mam, że jak osiągnę jakiś cel, to bardzo krótko odczuwam euforię. Od razu szukam nowego, aby rozwijać się dalej. Stanie w miejscu to dla mnie najgorsza rzecz. Robienie kroków do przodu, nawet tych najmniejszych to sztuka i to ona nakręca do rozwijania się!

 Z Magdaleną Andruszkiewicz rozmawiała Ewelina Salwuk-Marko

www.bazgrajaca.eu

https://www.facebook.com/WiecznieBazgrajaca/


Komentarze

komentarze

PODZIEL SIĘ