Jeśli boisz się przegranej – nigdy nie wygrasz!

 

Ze światem mody i show-biznesu związana jesteś od prawie 15 lat…

Ilona Adamska: To prawda. Zaczynałam jako modelka, pracując w jednej z najlepszych agencji modelek w Polsce – D’Vision, która reprezentowała takie nazwiska jak Ilona Felicjańska, Agata Buzek czy Anja Rubik. Nigdy jednak nie traktowałam modelingu jako sposobu na życie, zapewne dlatego nie zrobiłam oszałamiającej kariery (śmiech). Mam za sobą pracę z cenionymi polskimi projektantami: debiutowałam na pokazie u Tomasza Ossolińskiego, nosiłam kreacje Teresy Rosati. Miałam przyjemność pracować z duetem Paprocki & Brzozowski przy sesjach zdjęciowych np. do „Wysokich Obcasów”. Zrobiłam kilka kampanii reklamowych, wyjeżdżałam na zagraniczne sesje, ale… po kilku latach zaczęłam się dusić. Czułam, że to nie jest moja droga… Że potrzebuję czegoś więcej. Poszłam na studia. Studiowałam równolegle dwa kierunki studiów: filozofię i dziennikarstwo. Coraz rzadziej jeździłam na castingi i zwyczajnie przestałam dbać o swoją figurę. Miałam dość bycia na nieustannej diecie. Jestem łakomczuchem. Uwielbiam jeść. Uwielbiam spotykać się z przyjaciółmi, wspólnie gotować, delektować się ulubionymi potrawami. Naturalną koleją rzeczy było więc zakończenie współpracy z agencją…

I założenie własnej firmy…

Tak, już na studiach założyłam swoje pierwsze wydawnictwo. Wtedy jeszcze z ówczesnym partnerem. Wydawaliśmy bezpłatny magazyn „Planeta Kobiet” ukazujący się w Sanoku i Rzeszowie – moich rodzinnych stronach. Po roku pojawiliśmy się również w Krakowie, gdzie studiowałam. Miłość się jednak skończyła, firma… zamknęła (śmiech). Oczywiście wszystko było na mojego faceta, więc zostałam z niczym. Postanowiłam otworzyć pierwszy lifestylowy portal dla kobiet – planetakobiet.com.pl, który istnieje do dziś, czyli już ponad 8 lat. Później, idąc za głosem serca, przeniosłam się do stolicy i po pół roku pobytu w Warszawie uznałam, że jestem gotowa na stworzenie swojego pierwszego prawdziwego, ogólnopolskiego magazynu dla kobiet – Imperium Kobiet.

_DSC5277

Twoja przygoda z gazetą trwa do dziś. Niedawno obchodziłaś 5. urodziny magazynu, na których pojawiło się sporo gwiazd, m.in. Rafał Maślak, Monika Morozowska, Ola Mikołajczyk, Paulina Holtz, Włodzimierz Matuszak… Jaka jest recepta na sukces?

Przede wszystkim otaczanie się mądrymi ludźmi. Dziś to wiem. Kiedyś byłam zbyt łatwowierna. Dawałam się wykorzystywać. Ufałam za bardzo ludziom. Nauczona doświadczeniem wiem już, z kim warto przebywać, komu ufać i z kim robić interesy. Jestem pewna, że największy wpływ na nasz rozwój, biznes i charakter ma bezpośrednio otoczenie. Jeśli będziemy otaczać się ludźmi „lepszymi” od nas, sami staniemy się lepsi. Otaczając się ludźmi biernymi, dochodzić będziemy do stagnacji.

Kiedy patrzy się na Ciebie, ma się wrażenie, że ta dziewczyna nigdy nie śpi…

Sporo osób mnie pyta, co biorę (śmiech). Nic nie biorę! Po prostu kocham to, co robię! Ważne, aby umieć angażować się emocjonalnie w to, co robimy. Ważne, by kochać swoją pracę. Często sami blokujemy drzemiącą w nas energię, bo żyjemy w sposób niewłaściwy. Zapominamy, że energia to życie. Im więcej energii zużywamy, tym większe istnieje na nią zapotrzebowanie i tym samym mamy jej więcej.

Jesteś osobą, która zna swoją wartość. Czy pewności siebie można się nauczyć?

W drodze do sukcesu bardzo ważna jest wiara w siebie, bo to ona decyduje o tym, czy mamy odwagę podjąć ryzyko. A rozwój bez ryzyka jest niemożliwy. Wiara w siebie decyduje o tym, jak daleko sięgają nasze oczekiwania, które wyznaczają to, co otrzymamy od życia. Musimy pamiętać, że jeśli boimy się przegranej, nigdy nie wygramy. Ja uczę się codziennie tej pewności siebie. Każdy mały sukces sprawia, że coraz mocniej wierzę w swoją wyjątkowość. I nie mam tu na myśli zadufania czy zakochania w sobie. Po prostu coraz mocniej wierzę w swoje możliwości. W to, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Nigdy też nie słucham rad osób, które nie osiągnęły tego, co ja chcę osiągnąć.

Podczas swoich wystąpień na spotkaniach z kobietami często wspominasz o wizualizacji. Czy to naprawdę działa?

Bodo Schäfer powiedział kiedyś, że „życie jest jak dom wysyłkowy. Otrzymujemy dokładnie to, co zamawiamy”. Zgadzam się z nim w 100%. Ja bardzo często wizualizuję sobie to, o czym marzę. Wyobrażam sobie siebie za rok, za dwa. I myślę o tym intensywnie. To naprawdę działa. Dostajemy to, o czym myślimy. Jeśli skupiamy się na problemach, zmartwieniach – dostajemy ich coraz więcej. Anthony Robbins mawia: „Aktualna sytuacja człowieka jest dokładnym odzwierciedleniem jego przekonań”. Wniosek jest prosty – warto włączyć pozytywne myślenie!

Życie jednak nie jest tylko usłane różami…

Ale chodzi w życiu o to, aby także w problemie i kłopotach odnajdywać coś pozytywnego. Jak mówi autor wspomnianej wcześniej książki: „Każdy może odnosić jakieś sukcesy, ale dźwignięcie się z życiowej porażki wymaga prawdziwej sztuki”. Warto czasem spojrzeć na problemy z boku. Nie brać ich zbyt poważnie. Każdy problem to w rzeczywistości prezent od losu. Bodo Schäfer mówi otwarcie: „Problem to rodzaj podarunku. Powinniśmy szukać problemów, ponieważ potrzebujemy tego, co dają nam one w prezencie. Problem to kopalnia złota. Potrzebujemy szans, które się za nimi kryją”. Bardzo często winę za nasze postępowanie czy po prostu złą sytuację, czy to finansową czy prywatną (w domu, w związku), zrzucamy na innych. Zapominamy o tym, że obciążając kogoś winą, oddajemy mu władzę.

 Warto uczyć się na błędach?

Popełniamy ich w życiu wiele. Też je popełniłam. I w relacjach z facetami, i w relacjach biznesowych. Ludzie jednak dojrzewają, poważnieją, zmieniają się im priorytety. Dlatego śmiać mi się czasem chce, gdy osoby, które poznałam 3-5 lat temu, wciąż mają przed oczami dawną Ilonę, nie wiedząc, że dziś jestem w innym miejscu, jestem kimś zupełnie innym. Bardzo ważną rzeczą jest też przebaczenie. Umiejętność wybaczania popełnionych błędów. Sobie i innym. To świadczy o naszej wielkości.

A jak radzisz sobie z konkurencją?

Na temat konkurencji nie chcę się wypowiadać. Dobrze, że jest, bo jeszcze bardziej motywuje mnie do działania. Kiedyś się wkurzałam o to, że pewne magazyny kopiowały nas, kradły tematy, nawet „zabrały” współpracujących z nami od lat dziennikarzy. Dziś życzę im jak najlepiej. Kopia nigdy nie będzie oryginałem. Nigdy nie będzie miała dobrej energii. Robię swoje i cieszę się, gdy słyszę, że jakiś portal nie chce opublikować relacji z 5. Urodzin IK, bo… IK to już dla nich konkurencja. Jeszcze 2-3 lata temu pełno było w mediach relacji z 2. czy 3. urodzin naszego pisma. W tym roku tylko cztery serwisy niebędące patronami medialnymi naszego wydarzenia napisały czy wspomniały o nas. To tylko pokazuje, że… rośniemy w siłę (śmiech).

Na sam koniec zdradź nam proszę, jak dbasz o swój piękny wygląd?

Od 3 miesięcy regularnie ćwiczę na siłowni. Poza tym odpowiednio się odżywiam. Jem 5 posiłków dziennie. Dba o mnie firma SPOKOBOX, która codziennie przed 6 rano dostarcza mi gotowe posiłki pod drzwi mieszkania. Na co dzień kompletnie się nie maluję. Zresztą mówiąc szczerze – nie potrafię. Na wielkie gale, eventy, pokazy mody malują mnie i czeszą profesjonalne wizażystki i fryzjerki. Jeśli chodzi o ubiór – podobnie. Mam osobistą stylistkę, która pomaga mi się ubrać na event… ale też coraz więcej firm odzieżowych czy projektantów proponuje mi swoje kreacje w zamian za PR i promocję na moim Facebooku.

Bo dziś ludzie szukają naturalności i autentyczności. A ty jesteś prawdziwa i umiesz sprzedać to, co masz na sobie.

Dziękuję za miłe słowa. Sporo marek, z którymi działam, mówi mi, że mam większe przełożenie i zainteresowanie produktem, który pokażę na swoim Facebooku niż niejedna gwiazda, która włoży daną kreację i opisze ją u siebie na fanpage’u. Wielu osobom wydaje się, że dany produkt zarezerwowany jest dla tzw. wyższych sfer, celebrytów, podczas gdy ja jestem normalną dziewczyną, nie prowadzę bloga o modzie. Ubieram się tylko w to, w co faktycznie warto się ubrać. Nikt mi za to nie płaci, więc nie reklamuję ubrań, biżuterii, dlatego że muszę, ale dlatego że zwyczajnie chcę. Mój znajomy wykupił kiedyś reklamę u jednej z bardzo znanych szafiarek. I powiedział mi, że ani jedna osoba z tego bloga nie zgłosiła się do nich po biżuterię.

Czego zatem życzyć Ci w nowym roku?

Zdrowia, bo ono jest najważniejsze. Wytrwałości i… dużo miłości ze strony najbliższych.

Rozmawiała: Magdalena Miazga

 

fot. Witold Szczekowski

Fot. Mariusz Gaczyński (Ilona Adamska w płaszczu Pick & Chic)


Komentarze

komentarze

PODZIEL SIĘ